Strona Główna
NOWE DOMY DREWNIANE
Nowe mieszkania Białystok
Nowe opisy na dobranoc
nowe Lamborgini
nowe śmieszne filmiki
Nowa matura zasady
nowe place w policji
nowe fryzury Katalog
nowe drogicom
nowe mieszkanie Mysiadło
Nowe mieszkania w Pile
Nowe mieszkania w Opolu
Nowa Huta Szajka
nowe państwa Europy
Nowa piosenka
  • virtual cd 5 0
  • najladniejsze dziewczyny
  • stegna blisko plazy
  • chwyty latwe do piosenek
  • przyrody w panu

  • Czytasz wypowiedzi wyszukane dla frazy: Nowe domy Białystok





    Temat: [kolej] Nowości na torach
    [kolej] Nowości na torach
    Więcej pociągów, internetowa sprzedaż biletów i nowoczesny punkt obsługi pasażerów na Dworcu Centralnym to jesienne zapowiedzi kolejowej spółki Intercity.

    Posiadacze komputerów podłączonych do Internetu nie muszą już stać w kolejce po bilet. Mogą go kupić w sieci, nie wychodząc z domu.

    - Na razie w ten sposób sprzedajemy bilety na pięć pociągów InterCity+ do Krakowa, Gdyni, Poznania i Katowic. Do końca roku można będzie kupić w ten sposób bilety na wszystkie nasze pociągi - zapewnia Jacek Prześluga, prezes Intercity. - System jest bezpieczny, ale chcemy go spokojnie przetestować w praktyce.

    Dokładnie w dniu 30. urodzin Dworca Centralnego 5 grudnia w hali głównej zostanie otwarty nowy punkt obsługi pasażerów. Będzie tam można kupić bilety na pociągi spółki Intercity, ale też bilety lotnicze, zamówić taksówkę, wynająć samochód czy zarezerwować miejsce w hotelu. Już teraz uruchomiono tam hot spot, dzięki któremu posiadacze laptopów mogą podłączyć się bezprzewodowo do Internetu.

    W grudniu Intercity uruchomi nowe połączenia z Warszawy do Bydgoszczy, Białegostoku, Olsztyna i Ełku. Od 6.05 do 20.05 równo co godzinę będzie wyjeżdżał ze stolicy pociąg do Krakowa. Pomiędzy Warszawą a Poznaniem, Katowicami i Gdynią rano i wieczorem pociągi będą kursować co godzinę, a w środku dnia co dwie godziny.

    Zmiany obejmą też połączenia międzynarodowe. M.in. pociąg Jan Kiepura zamiast do Brukseli pojedzie do Frankfurtu nad Menem, skasowany zostanie pociąg Polonez do Moskwy.
    www.rzeczpospolita.pl/dodatki/warszawa_051019/warszawa_a_3.html






    Temat: Rondo Lussy upiększane
    Miało być tak:

    W połowie maja
    Kurier Poranny napisał:
    "30 tysięcy na rabatki
    Władza chce mieć ładnie. Na rondzie im. Andrzeja Lussy ma zakwitnąć 23
    tysiące begonii i ponad tysiąc krzewów irgi
    Będzie kolorowo i pięknie - cieszy się Krzysztof Sawicki, wiceprezydent
    Białegostoku. Jeszcze tego lata popatrzy w okno swego gabinetu w Urzędzie
    Miejskim i uśmiechnie się do 23 tysięcy begonii.
    Kobierzec z begonii i krzewów irgi ma zakwitnąć na rondzie u zbiegu al.
    Piłsudskiego, Branickiego i Pałacowej w Białymstoku. Wiceprezydent Sawicki
    chciałby, aby tysiące takich kwiatów rosły na każdym białostockim rondzie,
    ale skoro to dużo kosztuje, więc kolorowy dywan za 30 tysięcy złotych ma
    pojawić się tylko w pobliżu magistratu. To pomysł władz miasta, a pieniądze
    będą pochodzić z funduszu ochrony środowiska .
    Wydział ochrony środowiska i gospodarki komunalnej Urzędu Miejskiego ogłosił
    przetarg na jego uporządkowanie. Ponad 700 metrów kwadratowych do 30 lipca ma
    pokryć 1132 krzewy Irgi Dammera oraz 23600 kwiatów letnich (begonia stale
    kwitnąca czerwona, starzec).
    - To rondo jest w centrum, przejeżdża tędy wielu ludzi, niech będzie więc
    ładne - mówi Krzysztof Sawicki. Nie będzie to kosztowało wiele. Na pewno nie
    da się za to wyremontować całej ulicy, czy nawet chodnika.
    - Przed rozstrzygnięciem przetargu nie powinniśmy podawać nawet szacunkowej
    wartości zamówienia. Ale na pewno nie chodzi tu o duże pieniądze - zapewnia
    Joanna Łempicka, naczelnik wydziału ochrony środowiska. Dodaje, że chodzi
    także o oszczędności. - Po posadzeniu krzewów nie trzeba będzie już kosić
    trawy.
    Cena hurtowa najtańszej begonii to 1 zł, krzewu irgi minimum 5 zł. Kaprys
    białostockiej władzy kosztować będzie nie mniej ni więcej tylko 28 660 zł i
    to nie licząc robocizny. Kaprys, kaprysem, ale czy w tym miejscu mogą rosnąć
    begonie?
    - Ja osobiście nie sadziłbym tu kwiatów. Bardziej trwałe są krzewy ozdobne -
    mówi Jerzy Gwoździej, właściciel firmy ogrodowej "Egzoland", który w tej
    branży pracuje ponad 30 lat. - Na to rondo wystarczyłoby sto sztuk. Jedna
    sadzonka jałowca kosztuje jakieś 8 zł, czyli za wszystko, już z robocizną,
    można zapłacić około tysiąca złotych. Dodam, że krzew irgi jest mniej trwały
    i często przemarza.

    Co za 30 tysięcy?
    Według naszych szacunków nowa zieleń na rondzie Lussy będzie kosztowała około
    30 tysięcy złotych. To tyle samo, ile w ciągu roku ma szansę dostać od miasta
    BTSK na zorganizowanie kilku dużych imprez. Za pieniądze te można także
    wybudować około 100 metrów kanalizacji, a nawet małą uliczkę na osiedlu domów
    jednorodzinnych."





    Temat: Dla kogo te kwiatki?
    Dla kogo te kwiatki?
    Kurier Poranny napisał:
    "30 tysięcy na rabatki
    Władza chce mieć ładnie. Na rondzie im. Andrzeja Lussy ma zakwitnąć 23
    tysiące begonii i ponad tysiąc krzewów irgi
    Będzie kolorowo i pięknie - cieszy się Krzysztof Sawicki, wiceprezydent
    Białegostoku. Jeszcze tego lata popatrzy w okno swego gabinetu w Urzędzie
    Miejskim i uśmiechnie się do 23 tysięcy begonii.
    Kobierzec z begonii i krzewów irgi ma zakwitnąć na rondzie u zbiegu al.
    Piłsudskiego, Branickiego i Pałacowej w Białymstoku. Wiceprezydent Sawicki
    chciałby, aby tysiące takich kwiatów rosły na każdym białostockim rondzie,
    ale skoro to dużo kosztuje, więc kolorowy dywan za 30 tysięcy złotych ma
    pojawić się tylko w pobliżu magistratu. To pomysł władz miasta, a pieniądze
    będą pochodzić z funduszu ochrony środowiska .
    Wydział ochrony środowiska i gospodarki komunalnej Urzędu Miejskiego ogłosił
    przetarg na jego uporządkowanie. Ponad 700 metrów kwadratowych do 30 lipca ma
    pokryć 1132 krzewy Irgi Dammera oraz 23600 kwiatów letnich (begonia stale
    kwitnąca czerwona, starzec).
    - To rondo jest w centrum, przejeżdża tędy wielu ludzi, niech będzie więc
    ładne - mówi Krzysztof Sawicki. Nie będzie to kosztowało wiele. Na pewno nie
    da się za to wyremontować całej ulicy, czy nawet chodnika.
    - Przed rozstrzygnięciem przetargu nie powinniśmy podawać nawet szacunkowej
    wartości zamówienia. Ale na pewno nie chodzi tu o duże pieniądze - zapewnia
    Joanna Łempicka, naczelnik wydziału ochrony środowiska. Dodaje, że chodzi
    także o oszczędności. - Po posadzeniu krzewów nie trzeba będzie już kosić
    trawy.
    Cena hurtowa najtańszej begonii to 1 zł, krzewu irgi minimum 5 zł. Kaprys
    białostockiej władzy kosztować będzie nie mniej ni więcej tylko 28 660 zł i
    to nie licząc robocizny. Kaprys, kaprysem, ale czy w tym miejscu mogą rosnąć
    begonie?
    - Ja osobiście nie sadziłbym tu kwiatów. Bardziej trwałe są krzewy ozdobne -
    mówi Jerzy Gwoździej, właściciel firmy ogrodowej "Egzoland", który w tej
    branży pracuje ponad 30 lat. - Na to rondo wystarczyłoby sto sztuk. Jedna
    sadzonka jałowca kosztuje jakieś 8 zł, czyli za wszystko, już z robocizną,
    można zapłacić około tysiąca złotych. Dodam, że krzew irgi jest mniej trwały
    i często przemarza.

    Co za 30 tysięcy?
    Według naszych szacunków nowa zieleń na rondzie Lussy będzie kosztowała około
    30 tysięcy złotych. To tyle samo, ile w ciągu roku ma szansę dostać od miasta
    BTSK na zorganizowanie kilku dużych imprez. Za pieniądze te można także
    wybudować około 100 metrów kanalizacji, a nawet małą uliczkę na osiedlu domów
    jednorodzinnych."




    Temat: Komunikacja nocna ruszy nie wcześniej niż w kwi...
    Drodzy Panowie, alez oczywiscie, ze mozemy wracac sobie do domu taksowkami. Pod
    warunkiem wszakze, ze ze sfery marzen przejdziemy do sfery realizacji. A tu
    nasuwa sie kilka problemow, ktore czesciowo postaram sie naswietlic ponizej.

    Mysle, ze najpierw musimy sobie odpowiedziec na nastepujace pytania:
    - jakie konkretnie firmy taksowkarskie beda brac udzial w pomysle?
    - ile ich bedzie?
    - w jaki sposob wylonimy firme, ktora dostanie ewentualna licencje/podpisze
    umowe z miastem?
    - jakie powinny byc warunki przetargu?
    - jak uniknac korupcji przy przeprowadzaniu przetargu?
    - jesli umowe na przewozy podpisze tylko czesc firm (albo jedna) co wowczas z
    zakazem ograniczania (utrudniania) konkurencji (jest to jedna z dyrektyw Unii
    Europejskiej)? Kierowcy, ktorzy podpisza umowe, beda wg mnie na
    uprzywilejowanej pozycji - miasto zagwarantuje im czesc dochodu.
    - jak sprawdzic czy kierowcy nie oszukuja wazac powietrze a nie pasazerow -
    skoro beda miec zagwarantowane pieniadze z kasy miasta za kazdy nocny przejazd
    mysle, ze ten problem pojawi sie dosc szybko.
    - jesli umowe beda mogli podpisac wszyscy taksowkarze w miescie, co zrobimy
    jesli nagle na dzien przed dniem podpisania umowy w Bialymstoku liczba taksowek
    ulegnie podwojeniu czy nawet potrojeniu? Wszak miasto gwarantowac bedzie
    zarobek - kto w dzisiejszych czasach z tego nie skorzysta? Watpiacym wyjasniam,
    ze pytanie to nie ma na celu ograniczenia liczby taksowkarzy w Bialymstoku.
    Daleka jestem od takich praktyk.
    - czy licencja bedzie wydawana na czas nieograniczony czy ograniczony?
    - jesli na czas nieograniczony - co z konkurencyjnoscia firm, ktore powstana po
    podpisaniu umowy? Znowu problem ograniczania swobodnej konkurencji.
    - jesli na czas ograniczony - to na ile czasu? I dlaczego na tyle?

    Do Rowerzyka:
    Nie mam nic przeciwko prywatnym taksowkom. Ale stoje na stanowisku, ze tam
    gdzie dochodzi do styku interesow publicznych i prywatnych bardzo czesto rodzi
    sie korupcja.
    Wyjasnij dlaczego stawiasz znak rownosci miedzy firma komunalna a prywatna?

    To tyle narazie. Jak nasunie mi sie cos nowego - dam znac. A teraz uciekam
    uczyc sie do kolejnego kolokwium...

    Pozdrawiam.




    Temat: WODZIREJE
    W kwestii Doroty - już wczoraj była gotowa jechać ;) A gdybys znalazł numer
    komórki do Ruciaka, to miałbyś już pomnik w Białymstoku, ku czci Twojej ;)))
    Jako dobroczyńca dla pewnego wycinka ludzkości (czyli jej).
    Te nasze podejście do autoreklamy jest cokolwiek niedzisiejsze. Ale co ja na to
    poradzę? Żebym chociaż naprawdę umiała cos perfekt robić, to już pół biedy by
    było :) A, za wyprowadzanie z równowagi nikt nie płaci... Szkoda ;) Nie wiem
    jak jest z zaocznymi... Ja myślę trochę o podyplomowych, ale o jakich, to nie
    mam pojęcia. Dobra, koniec!!
    Dziś znowu obudziła mnie porywająca woń czynionej właśnie sałatki z buraków
    (chi, chi, znasz ten kawał? Jak zrobic sałatkę z buraków? - Wrzucić granat do
    BMW :))) Nieco drastyczne, wiem ;)). Juz mnie głowa boli od tych zapachów. Ale
    przeszłam się do sklepu, to trochę świeżego powietrza złapałam i może być.
    Gratuluję Olsztynowi wejścia do finałow PP. Ciekawa jestem jak pójdzie
    Mostostalowi, chyba muszą rozegrać jeszcze jeden mecz. Wczoraj pokazywali Skrę,
    ale zapomniałam, jak zwykle ;) Kiedy w środę był mecz AZS - ów, ja byłam taka
    zmęczona i spiąca. Wróciłam po piątej do domu, zjadłam i położyłam się
    zdrzemnąć. Myślałam, ze nie uda mi się zasnąć, ale chyba się udało. W pewnym
    momencie usłyszałam takie odgłosy, jak z meczu i dziewczyny, które się
    zastanawiały czy mnie obudzić :) W tej sytuacji już nie musiały się martwić, bo
    z mętnym wzrokiem podniosłam się z łóżka :) Fajny ten mecz był, szybko się
    skończył, wygrali ci, którzy mieli wygrać ;)) Spoko.
    Piosenkę z nutelli ściągnęłam już wcześniej, przed wyjazdem, teraz
    potrzebowałam The Libertines. A tak swoją drogą, zaczynam się przekonywać do
    The Arcade Fire, mam nagrane (na płyce, bo ściągnęłam wszystko) tylko 3 utwory,
    ale coraz bardziej mi się podobają :) Chyba musze znowu zrobic przegląd
    katalogu z muzyką, już najwyższy czas na nowy Interpol...:)




    Temat: Żeber - relacja ze zbiorki pod Sprintem
    hmmmm, tak wywołany "do tablicy" przez Rowerzyka, nie mogę nic nie napisać :)
    niedziela 5.10.03: jako, że mieszkam na Nowym Mieście to kawałek do Sprintu
    mam, więc się nie spóźniam :P. Jest całkiem ciepło, a moje niedawno kupione
    długie spodnie są za ciepłe, co miało się okazać przy późniejszej jeździe :).
    Pod Sprintem jest już kilku rowerzystów (niestety nie znam jeszcze wszystkich
    dokładnie, tak że sorki za jakieś pomyłki). Tak koło 10:20 impas w wybieraniu
    trasy przerwany i ruszamy w stronę Pietrasz. Piaski, górki, fajna ścieżka, ktoś
    łapie "gumę", czekamy, dalej jeszcze fajniejsza ścieżka i do torów. Uff, nie
    odpadłem, wytrzymałem :) . Jedziemy przy torach dróżką do Wasilkowa, a później
    skręcamy w lewo na asfalt do Jurowiec (tak to się chyba odmienia).Później w
    prawo, "kocie łby", żwirówka, leśne dróżki (czasami nie wytrzymuję tempa) i
    wieś Leńce, gdzie Rowerzyk, Olo, Karol ("Szybki" jest :) ) i jeszcze jeden z
    kolegów wjeżdżają na jakąś górkę, której nie widać zza krzaczorów, więc nawet
    nie wiem czy tam była :) i zjeżdżają. Jedziemy dalej w kierunku Krynic, dróżka
    przez ogrodzoną własność prywatną (nikt nie strzelał :) ) i pod górkę, hmmm się
    nie udało, ale nie tylko mnie. Rowerzyk uparcie próbował i wjechał, później
    znowu pod górkę, tym razem dałem sobie radę i zjazd, na którego końcu drut,
    czyli trza hamować było. Potem do Krynic, do sklepiku, posiłek, piwo :) i dalej
    już do Białegostoku przez Fasty, koło LM (taki duży sklep o obco brzmiącej
    nazwie), przed światłami na skrz. z Konstytucj 3.05 chłopaki mi odjechali,
    jakoś nie mogłem się utrzymać, niemoc śiakaś czy cóś. Za światłami dogoniłem
    jednego z nich (dlatego, że stał na poboczu :) ), potem dojechał Piekarz i we
    trzech pojechaliśmy przez centrum, a później park na Zwierzyniecką, gdzie pod
    akademikami rozgrywały się zawody szosowców. Dołączyliśmy do Rowerzyka i
    innych. Trochę podziwialiśmy kolarzy (średnia 45km/h ? ) i rozjechaliśmy się do
    domów. Po osiemnastej w telewizji byliśmy, przez jakieś 0,5s (słownie pół
    sekundy) :). Tak, że dzień należy zaliczyć do udanych :).



    Temat: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Hej,
    Jutro Pani Zosia. O matko, mam takiego stresa jak przed jakimś egzaminem.
    Motylki w żołądku, chodzę i jem. Właśnie zeżarłam wszystkie daktyle jakie były w
    domu i zabieram się za suszone morele. Obłęd pseudobulimiczny
    Gucio oczywiście już je, chociaż kryzys trwał kilka dni: niejedzenie przeszło mu
    też na inne "produkty". Odmówił nawet ukochanej Sinlac-kaszy. Teraz za to je
    przyzwoicie i w słusznych ilościach. Nowych zębów brak. Może był to przejściowy
    ból dziąsełek, może nie. trudno stwierdzić. W każdym razie już za nami.
    Mam pytanie odnośnie kaszek: jakie podajecie dzieciom? U nas stanęło na Sinlacu,
    bo inne lądowały wszędzie, tylko nie w Guciowym brzuszku. Ale Sinlac taki
    drogi... Powoli myślę więc o ponowieniu prób wprowadzenia innych kaszek. Nie mam
    tylko pomysłu jakie kupić.
    Zabuniek – No i jak Twoja fryzura? Ja od czasu do czasu myślę nad zgoleniem
    włosia do skóry. Mam tego sporo (ku uciesze Gustawka, który uwielbia wyrywać je
    garściami), z braku czasu część w kołtunach, część w strąkach . Też znałam
    kiedyś świetnych fryzjerów „miękkie rączki” Jeżeli chodzi o strzyżenie,
    czesanie, to panowie są niezrównani. Teraz słyszałam dużo dobrego o salonie
    "Kenue" w Sezamie na Marszałkowskiej (wiem, wiem, masz trochę daleko ). Tyle,
    że to już panie...
    I dzięki za podpowiedź z kubeczkiem. Poszukam tego Aventu.
    Kasiu – Natalka jest prześliczna i faktycznie podobna do Ciebie. Ale psotnica
    też z niej nieziemska. U nas raz na jakiś czas Gucio też odstawia pokaz "bycia
    świnką" i taplania się w jedzonku z lubością. Ostatnio upodobał sobie łapanie za
    miseczkę z jedzeniem i wylewanie na siebie całej zawartości.
    Cześć Senmar – A może znasz Izę Sitek (teraz Świerk) z Grajewa? W czerwcu
    urodziła córeczkę. Ja też pochodzę z Podlasia i czasami jestem dłużej u mamy w
    Białymstoku. W ogóle nie ma jak wschód...
    Javert – Ale fajnie Z butlą, z Adrianką, z opiekunkami... Ze wszystkim. Buziaki
    Idę już sobie.

    Pozdrawiam,
    Marta, mama Gucia (8.09.2003)
    A to: Gucio



    Temat: hałas samolotów
    macrad napisał:

    > Cóż, łatwo jest oceniać z perspektywy kilkunastu lat. Czy w 1995/6 roku to były
    > "nowe czasy"... jednak bym tego nie powiedział. To były początki

    Ano wtedy właśnie rozkwitło masowe budownictwo przy Geodetów.

    > zaledwie kilka lat wcześniej na mieszkanie się czekało w spółdzielni
    > mieszkaniowej (innej formy nie było) 30 lat, a na samochód (w co się teraz
    > ludziom nie chce wierzyć) - 10 lat.

    O ile sie doczekało :)
    Nie wydaje Ci się, że urodzeni po roku 80-tym stracili niezapomniane chwile?
    ;)
    Nie wspominając, że nie zetknęli się z Fotopanem HL :)
    Widzę, że nadal jesteś wierny chemii...

    > dziesięć - piętnaście lat Góra Kalwaria będzie przedmieściem Warszawy

    No i pewnie będzie...

    > Powtarzam: łatwo być prorokiem po fakcie.

    W każdym razie - dużo łatwiej :) Ale lepiej reagować dynamicznie. Zaczęło się
    robić niemiło, więc wyprowadziłem sie z W-wy. Teraz mam względny spokój, ale
    niewykluczone, że za jakiś czas trzeba sie będzie znowu przemieścić. Chociaż
    wtedy już chyba będę na to za stary. Budowanie domów jest strasznie męczące i
    bez sensu wysysa cenne miesiące naszego krótkiego życia... Co prawda, jeśli
    podzielić je na pikosekundy, to całkiem spora liczba wyjdzie :)

    > Akurat Auchan tragedią chyba nie jest.

    Miałem na myśli to, że zbudował się wiedząc dokładnie że wkrótce znajdzie się w
    środku ludnej i ruchliwej dzielnicy.

    > Gdzie się oczywiście natknę na inne urocze problemy... Bo taki już urok naszej
    bananowej republiki, której na imię Polska.

    I taki nasz los, mieszkańców kraju miedzy wschodem a zachodem - półdzikiego.
    Dobrze, że przynajmniej nie mieszkamy w Białymstoku ;)




    Temat: Wolości !!! (i chleba)
    isoxazolidine napisał:

    > tak, tak ... wlaczcie do mazowsza jeszcze tomaszów
    mazowiecki .... tez ma
    > mazowsze w nazwie .... i tomaszów lubelski bo pierwszy
    czlon nazwy tez ma
    > podobny do tamtego miasta .... a najlepiej jeszcze
    olsztyn, łódź i białystok -
    > to dopiero bedzie MAZOWSZE ...... a poza tym w domu
    wszyscy zdrowi ??
    Do psychiatry to chyba trzeba wysłać tego kto wyznaczył
    granice nowych województw a i Tobie by się przydał jeżeli
    podważasz "mazowieckość" wymienionych przeze mnie miast.
    Zgadzam się że, Tomaszów Mazowiecki, wbrew nazwie, do
    Mazowsza nigdy nie należał, jednak co do mazowieckości
    Rawy nie mam najmniejszych wątpliwości. Weź pierwszy
    lepszy atlas historyczny i znajdź to miasto, pewnie nie
    znajdziesz bo nie domyślisz się że gród Rawa to obecna
    Rawa Mazowiecka. Radomia, którego tak bronisz, na
    ówczesnych mapach Mazowsza nie znajdziesz gdyż znajdował
    się na terenie Małopolski. Być może mieszkańcy Rawy nie
    chcą być w woj. mazowieckim (trzeba by ich o to zapytać),
    ja to tutaj tylko zasugerowałem kierując się poprawnością
    historyczną. Miasto niemal 800-letnie pełniło w swej
    bogatej historii funkcje stolicy księstwa i województwa
    (tę drugą utraciła wraz z zaborami) i zawsze związanie
    było z Mazowszem. To samo tyczy się Skierniewic które w
    przeszłości należały do księstwa a następnie województwa
    rawskiego. Jeszcze w okresie 20-lecia międzywojennego
    Rawa, Łowicz i Skierniewice należały do woj.
    warszawskiego, dopiero na krótko przed II wojną św.
    przeniesiono je do łódzkiego w którym są do dziś, nie
    licząc lat 1975-98 kiedy istniało skierniewickie. W skład
    dzisiejszego Mazowsza wchodzą min. ziemie historycznie
    związane z Małopolską i Podlasiem podczas gdy wiele ziem
    mazowieckich znalazło się poza województwem: min. ziemia
    dobrzyńska (kujawsko-pomorskie), łomżyńska (podlaskie)
    oraz łowicka i rawska (łódzkie). Podobno 70% woj.
    mazowieckiego to historyczne Mazowsze. Dlatego wypadałoby
    ustalić różnicę między woj. mazowieckim a Mazowszem. Może
    lepiej nazwać to województwo warszawskim, wtedy nie
    byłoby się do czego przyczepić.



    Temat: Tramwaje
    Gość portalu: Rafał napisał(a):

    > No, cieszę się że ktos prowadzi dalej watek tramwajów w Białymstoku,bo ja w
    > sierpniu napisałem że są potrzebne.Jednak wracając do tematu to proponuję
    > trasę:zielonogórska-wrocławska-sikorskiego-3 maja-antoniukowska-knyszyńska-
    > kolejowa-zwycięstwa-hetmańska-popiełuszki-wrocławska-zielonogórska. Fakt,że
    > linia ma jeden tylko koncowy,ale:ulice sikorskiego i popiełuszki mają
    szerokie
    > pasy zieleni,ulice antoniukowska i hetmańska sa na tyle szerokie że na ich
    > środku może biec linia i po trzecie linia przepiega obok dworca PKP. Jeszcze
    > tory powinny byc połozone na alei Piłsudskiego bo równiez jest bardzo
    > szeroka,oraz na poleskiej.

    Pomysl lini nawet niezly ale ja nie wiem jak czesto bywasz na Hetmanskiej lecz
    ta ulica na 100% jest za wasko dla tramwaji, z reszta jak ty to sobie
    wyobrazasz przeciez tam w ogole nie ma pasa oddzielajacego, chodnik ma ze 2 - 3
    metry a poznie j juz sa domy lub siedziby firm. Trzeba zdac sobie sprawe ze pod
    linie tramwajowa potrzeba conajmniej 5- 7 metrow a gdzei ty chcesz je znalesc
    na Hetmanskiej to ja nie mam pojecia ( chyba ze estakada po srodku ale to juz
    prawie kosmos jak na nasze warunki ;] )to samo jest w przypadku
    Antoniukowskiej ( chyba bo nie bywam tam zbyt czesto i dokladnie nie potrafie
    odtworzyc w pamieci obrazu tamtej ulicy). Co do Poleskiej to byc moze daloby
    sie wykorzsytac tam istniejacy nasyp kolejowy i tylko dostosowac szerokosc
    torow. Zas jesli na Pilsudskiego da sie tramwaj np po srodku to sie zrobia z 3
    pasow w kazda strone po 2 i bedzie bardzo ciasno. NIe mozna przeciez budowac
    linii trmwajowych kosztem ulic, bo przeciez rzecza jasna jest ze liczba
    samochodow narazie jest stosunkowo mala, ale na pewno bedzie rosla i za kilka
    lat Pilsudskiego moze byc w obecnej formie niewystarczajaca ( zwlaszcza jak
    dobuduja jeszcze ze dwie sygnalizacje swietlne to juz w ogole beda one co 200m
    i niemilosiernie beda utrudniac ruch a takie byly plany jakubowicza
    {naszczescie odchodzi}bo kladek nie mozna bo ludzie starsi, no ale odbiegam od
    tematu :) ). Ja bym jednak rozwazyl linie od popieluszki przez tunel nowy i
    dalej tylko wlasnie jak dalej, jakies pomysly ???
    Pozdr.




    Temat: Polacy to antysemici.
    Polacy to antysemici2 ?
    23 marca 1943. W Oświęciumiu przeprowadza się doświadczenia ze sterylizacją
    kobiet. Nowe krematoria mogą skremować 3 tysiące ciał dziennie, są to głównie
    Żydzi.

    30 marca 1943. 13, 14 i 15 marca Żydów z krakowskiego getta wywieziono
    ciężarówkami w kierunku Oświęcimia. W getcie zabito około 1 000 ludzi. Żydów z
    Łodzi wywozi się w kierunku Ozorkowa i tam likwiduje.

    8 maja 1943. Likwidacja getta zakończona. Spalono 200 domów. Zastrzelono
    członków Rady Żydowskiej przetrzymywanych od 19 kwietnia jako zakładników. Byli
    to: przewodniczący Lichtenbaum, zastępca przewodniczącego Gustaw Wielikowski,
    Alfred Sztocman i Stanisław Szereszewski. Ich ciała wyrzucono na śmietnik.

    3 czerwca 1943. Nieustannie powtarzajcie polecenie Kierownictwa Walki Cywilnej
    udzielania pomocy ukrywającym się Żydom.

    10 czerwca 1943. W Oświęcimiu Blok X przeznaczono dla Centralnego Instytutu
    Higieny z Berlina jako pole doświadczalne. Kastracja, sterylizacja i sztuczne
    zapłodnienie. Obecnie przebywa tam 200 Żydów i 25 Żydówek.

    28 lipca 1943. We Lwowie, w obozie pracy Janowskie przebywa jeszcze około 4 000
    Żydów. Codziennie rano na apelu dwóch rabinów zmuszanych jest do tańczenia
    foxtrota w rytm muzyki granej przez żydowską orkiestrę.

    31 sierpnia 1943. Z początkiem tego miesiąca rozpoczęła się likwidacja Żydów w
    Będzinie. Około 7 000 osób wywieziono do Oświęcimia. Najpierw giną młodzi. Stan
    na 1 stycznia tego roku: liczba Żydów w Polsce (również w obozach, gettach i
    ukrywających się) - 250-300 tysięcy. Z tego 15 tysięcy w Warszawie, 80 tysięcy
    w Łodzi, 30 tysięcy w Będzinie, 12 tysięcy w Wilnie, 20 tysięcy w Białymstoku,
    8 tysięcy w Krakowie, 4 tysiące w Lublinie i 5 tysięcy we Lwowie.

    23 września 1943. Zlikwidowano getto w Będzinie. Niemcy zamordowali 30 tysięcy
    ludzi.

    19 listopada 1943. Trwa mordowanie Żydów w Trawnikach. Masakry również w
    Poniatowej i Lwowie.

    20 czerwca 1944. Od 15 maja przeprowadza się masowe egzekucje w Oświęcimiu. W
    pierwszej kolejności idą Żydzi, później sowieccy jeńcy wojenni i tak
    zwani “chorzy”. Przybywają duże transporty węgierskich Żydów, 13 pociągów
    dziennie, każdy po 40-50 wagonów. Ludzie są przekonani, że zostaną wymienieni
    za członków POW lub przesiedleni na wschód. Komory gazowe pracują całą dobę.
    Ciała pali się w krematoriach i na wolnym powietrzu. Dotąd zagazowano 100 000
    ludzi.

    19 lipca 1944. Mordem Żydów w Oświęcimiu kieruje dowódca obozu, Hoess - czyt.
    Hess - i jego pomocnik, Grabner."




    Temat: Bialystok - lzy plyna noca .
    Bialystok - lzy plyna noca .
    Podaje za www.naszdziennik.pl/index.php?typ=my&dat=20030318&id=my11.txt

    Fragmenty :
    (...)Bezrobotnych przychodzących do urzędu po pomoc jest coraz więcej.
    Niestety, jest wśród nich coraz więcej osób załamanych - ludzie nie
    wytrzymują stresu spowodowanego brakiem pracy, samorealizacji, perspektyw.
    Warunki pracy w Miejskim Ośrodku Pomocy Rodzinie w Białymstoku stają się
    coraz bardziej niebezpieczne. Niezadowolenie ludzi przeradza się często w
    agresję, która w pierwszym rzędzie uderza w pracowników socjalnych. -
    Przybiegają do nas ludzie z siekierami, nożami, walą pięściami w stół. Aż tak
    źle nigdy nie było - mówi pani Zdzisława Sawicka, dyrektor MOPR w Białymstoku.
    (...)
    Do drzwi domu, w którym mieszkają siostry ze Zgromadzenia Sióstr Misjonarek
    Świętej Rodziny, często pukają ludzie potrzebujący wsparcia, nie tylko
    duchowego. - Jest coraz więcej osób potrzebujących wsparcia materialnego -
    zauważa siostra Alodia Jabłonowska. - Nierzadko są to matki samotnie
    wychowujące dzieci. Skarżą się, że państwowe zasiłki są tak niskie, iż nie da
    się za nie godnie żyć. Jednak częściej przychodzą do nas po pomoc mężczyźni,
    i to coraz młodsi. Jest ich coraz więcej, 20-30 dziennie. Nie ma wśród nich
    alkoholików czy narkomanów. Są to zdrowi, młodzi mężczyźni, którym nie
    stworzono warunków, aby mogli normalnie pracować i zarabiać. To bardzo smutny
    widok: młody człowiek, w pełni sił, proszący ze spuszczoną głową o kanapkę
    czy zupę. Płakać się chce - mówi siostra Alodia.
    (...)
    Ojciec Edward Konkol, werbista, jest założycielem i dyrektorem
    Stowarzyszenia "Droga", którego pracownicy i woluntariusze od wielu lat
    zajmują się rodzinami dotkniętymi biedą. Ojciec Edward mówi, że ludzi, którzy
    nie mają na chleb, nie brak w Białymstoku. Najwięcej, paradoksalnie, mieszka
    ich w centrum miasta. - Tuż za pięknie utrzymanymi kamienicami przy głównych
    ulicach Białegostokudomy przypominające rudery. Tam mieszka największa
    bieda miasta - podkreśla ojciec Konkol. Powoli przesiedla się te rodziny do
    mieszkań komunalnych, znajdujących się na specjalnie dla nich budowanych
    przez miasto osiedlach na peryferiach metropolii. Ojciec Edward twierdzi, że
    nie jest to najszczęśliwsze rozwiązanie problemu. Wprawdzie warunki
    mieszkaniowe tych rodzin ulegają poprawie, ale w ten sposób kumuluje się tę
    całą biedę. - Ubóstwo bardzo często, ale nie zawsze, związane jest z
    chorobami w postaci uzależnień, z niewydolnością wychowawczą rodziców. W
    efekcie te osiedla, które się tworzy, stają się czymś w rodzaju slumsów. A
    więc nie jest to dobre rozwiązanie - uważa ojciec Edward. - Moim zdaniem,
    powinno się ratować rodzinę tam, gdzie ona jest, a nie wrzucać wszystkich do
    jednego, bezdusznego blokowiska - podkreśla.
    (...)
    Po wyglądzie zewnętrznym trudno poznać, że są biedni. Chodzą porządnie
    ubrani, czyści, dbają o siebie. - To bieda głęboko schowana.
    Najszlachetniejsze łzy bólu, rozpaczy, zagubienia, łzy płynące z oczu ludzi
    szlachetnych, płyną nocą. Nad ranem już wysychają i nikt tego nie widzi.
    (...)
    Główną przyczyną niedostatku w podlaskich rodzinach jest plaga bezrobocia.
    Wprawdzie oficjalne rządowe statystyki podają, że stopa bezrobocia w
    województwie podlaskim wynosi 15,6 proc., jednak nie oddają one prawdziwego
    stanu rzeczy. - Rządowe statystyki są celowo zawyżone, aby lepiej wypaść w
    oczach Unii - powiedział mi statystyk, który z powodu obawy utraty pracy nie
    chce podawać swego nazwiska. Pracownicy Wojewódzkiego Urzędu Pracy mówią, że
    faktyczne bezrobocie na Podlasiu sięga ponad 30 proc.
    (...)
    O zamożności mieszkańców miasta powinien świadczyć stan jego budżetu.
    Tymczasem z powodu obaw większości radnych dotyczących zbytniego zadłużenia
    miasta nowym budżetem prezydent Białegostoku musiał przygotować już trzecią
    wersję planu miejskich dochodów i wydatków na 2003 rok. W projekcie budżetu
    na bieżący rok o 1,5 mln zmniejszono wydatki na kulturę fizyczną i sport.
    Milion złotych mniej miasto przeznaczy na budowę ulic. Mniej wybudowanych
    będzie mieszkań socjalnych. O 400 tysięcy zł mniej dostanie komunikacja
    zbiorowa. O taką samą sumę zmniejszono nauczycielskie pensje. Budżet
    zredukowano by jeszcze bardziej, gdyby nie cięcia, jakich dokonało państwo w
    subwencjach finansowych przeznaczonych dla miasta. O 4,5 mln zł zmniejszyło
    wydatki na oświatę, zredukowało też poważnie kwoty przeznaczone na utrzymanie
    domów opieki społecznej i budowę dróg. Planowane dochody miasta w roku 2003
    to 475 milionów złotych, a wydatki 519 milionów złotych. Deficyt wyniesie
    więc 44 mln. Na taką kwotę miasto będzie musiało zaciągnąć kredyty.
    (...)

    koniec fragmentow.

    CZY KTOS MA OCHOTE NA KOMENTARZ ?




    Temat: Bez planu ani rusz
    Bez planu ani rusz
    za Porannym (art. Tomasza Zukowskiego):

    W tym roku będzie problem z rozpoczęciem jakiejkolwiek budowy w Białymstoku.
    Miasto nie ma ważnego planu zagospodarowania przestrzennego
    Chcesz wybudować sobie dom, postawić kamienicę, czy założyć zwyczajne
    przyłącze gazowe? Na zgodę poczekasz co najmniej kilka miesięcy. Dlaczego? Bo
    plan zagospodarowania przestrzennego Białegostoku stracił ważność 1 stycznia
    2003 roku.

    - Od kilku miesięcy staram się o pozwolenie na budowę domu. Okazuje się, że
    muszę czekać jeszcze co najmniej kilka miesięcy, bo nie planu przestrzennego
    zagospodarowania miasta i trzeba przeprowadzić jakąś specjalną procedurę.
    Ktoś znowu czegoś nie dopilnował - denerwuje się jeden z naszych Czytelników
    (prosił o anonimowość).

    300 oczekujących
    Bez takiego planu nie można wydać decyzji o warunkach zabudowy, a co za tym
    idzie pozwolenia na budowę. Od początku roku w mieście nie zostało wydana ani
    jedna taka decyzja, a czeka na nią co najmniej 300 inwestorów. Ich wnioski
    będą rozpatrywane na specjalnie zwoływanych rozprawach administracyjnych.
    Każda rozprawa, to dla inwestora cztery, pięć miesięcy oczekiwania. Od
    początku roku odbyło się w Białymstoku około 20 takich rozpraw.
    Będzie też problem z budową ulic - może się okazać, że część planowanych
    inwestycji zostanie odłożona. Bo bez planu zagospodarowania nie można
    przeprowadzić wywłaszczenie gruntów pod budowę dróg.

    Prezydent nie dopilnował
    Białystok nie ma ogólnego planu zagospodarowania na własne życzenie. O tym,
    że plany uchwalone przed 1995 rokiem stracą ważność wiadomo było od już w
    1995 roku. Do końca ubiegłego roku prezydent miasta powinien więc przygotować
    uchwałę o rozpoczęciu prac nad nowym planem, wtedy stary byłby ważny jeszcze
    przez rok. Nie zrobił tego.
    - Rzeczywiście, obowiązujące plany dotyczą tylko niewielkiego obszaru -
    przyznaje prezydent Ryszard Tur.
    Według prawa każdy, kto stara się o decyzję o warunkach zabudowy i
    zagospodarowania terenu, powinien ją otrzymać po 30 dniach. Jeszcze w
    ubiegłym roku urzędnikom udawało się czasami dotrzymać tego terminu, dziś o
    szybkim załatwieniu takiej decyzji można tylko pomarzyć.
    - Myślę, że przy każdej sprawie trochę bardziej skomplikowanej niż budowa
    domku, oczekiwanie na decyzję będzie trwać pół roku i więcej. To będzie
    koszmar dla firm inwestujących w Białymstoku, nikogo nie stać na to, by
    budowa czekała pół roku - ocenia jeden z białostockich przedsiębiorców
    budowlanych.

    Kiedy nowy plan
    Ile czasu minie zanim w Białymstoku będzie można normalnie i szybko wydawać
    decyzje lokalizacyjne? Nie wiadomo. - Jeszcze nie ustaliliśmy, czy
    rozpoczniemy prace od opracowania planu ogólnego, czy będziemy opracowywać
    plany szczegółowe w miejscach, gdzie są najbardziej potrzebne - mówi Andrzej
    Chwalibóg nowy naczelnik, powołanego 1 marca biura planowania przestrzennego
    w Urzędzie Miejskim.
    W podobnej sytuacji jak Białystok, jest połowa podlaskich gmin. Planu nie
    mają np. Suwałki czy Siemiatycze. - Według naszych szacunków spośród 118 gmin
    w województwie z możliwości przedłużenia ważności planów zagospodarowania
    przestrzennego skorzystało 68 gmin. Tylko pięć gmin uchwaliło w ostatnich
    latach nowe plany, ważne bezterminowo. We wszystkich pozostałych plany
    straciły ważność - mówi Marek Jać z wydziału rozwoju regionalnego urzędu
    wojewódzkiego.




    Temat: Jerzy Robert Nowak rozwala LPR! Brawo!
    Jerzy Robert Nowak rozwala LPR! Brawo!
    Kraj
    PAP, MFi /2004-04-05 15:59:00

    LPR zmniejszy się o 15 posłów?

    Nowy prawicowy klub parlamentarny pod nazwą "Dom Ojczysty" powstanie w
    Sejmie po Wielkanocy - zapowiedział podlaski poseł Piotr Krutul. Według
    niego, do klubu przejdzie ponad piętnastu parlamentarzystów LPR.

    Wiceszef klubu Ligi Roman Giertych uważa, że odejście 15 osób to "bzdura" i
    nic takiego się nie stanie".

    Giertych ocenia, że z klubu LPR może odejść maksymalnie 4 posłów. Jak
    powiedział, Krutul "obraził się na Ligę, bo nie wystawiła go na czołowym
    miejscu na liście w wyborach do Parlamentu Europejskiego".

    Krutul, dotychczas poseł Ligi Polskich Rodzin, podkreślił, że do partii LPR
    nie należy. Na konferencji prasowej w Białymstoku wyjaśnił, że klub powstanie
    na bazie zespołu parlamentarnego "Dom Ojczysty". Według niego, w skład klubu
    wejdą m.in. Gertruda Szumska, Halina Szustak, Ewa Kantor, Stanisław
    Szyszkowski, Gabriela Masłowska, Urszula Krupa. Szumska powiedziała PAP, że
    wstąpienie do klubu rozważa również Witold Tomczak i Józef Skowyra.

    Klub LPR liczy obecnie 30 posłów.

    W ocenie Krutula są dwa powody wyjścia grupy posłów z klubu LPR i utworzenia
    nowego klubu. Pierwszy, to - jak powiedział - apodyktyczny sposób sprawowania
    władzy przez liderów LPR. Drugi, to udział Ligi w wyborach do Parlamentu
    Europejskiego, które "Dom Ojczysty" bojkotuje.

    Giertych, odpierając te zarzuty, podkreślił, że jeśli ktoś chce bojkotować
    wybory do PE, działa na rzecz SLD, PO i innych partii, które wystawiają listy
    w wyborach. "Cała ta sytuacja jest próbą osłabienia naszego ugrupowania przed
    wyborami" - ocenił.

    Chęć odejścia do nowego klubu potwierdziła w rozmowie z PAP
    Szumska. "Chciałabym być w klubie i działać na rzecz narodu polskiego" -
    oświadczyła. "Będziemy na »nie« wobec UE, ale i wobec wyborów do PE" -
    dodała. Także Szustak powiedziała PAP, że będzie członkiem nowego klubu. Jak
    podkreśliła, jest także jego współzałożycielką.

    Kantor nie chciała jednoznacznie powiedzieć, czy wstąpi do nowego klubu.
    Dodała, że jest zainteresowana powstaniem klubu, który reprezentowałby osoby
    niezgadzające się z tym, co zrobił rząd Leszka Millera. Jej zdaniem, LPR taka
    już nie jest, a Giertych odstąpił od realizacji programu Ligi.

    Decyzję o przejściu do nowego klubu rozważa także Witold Tomczak, ale
    podejmie ją po świętach.

    Powstanie klubu ma związek z powołaniem Ogólnopolskiego Ruchu Obrony
    Polskości "Dom Ojczysty". Jak powiedział na konferencji przewodniczący Ruchu
    prof. Jerzy Robert Nowak, spotkanie założycielskie odbyło się w minioną
    sobotę w Stalowej Woli.

    Jednym z celów działania organizacji ma być doprowadzenie do referendum, w
    którym Polacy mieliby odpowiedzieć, czy chcą nadal obecności naszego kraju w
    UE. "Bo wejście do Unii na tych warunkach, jakie są dzisiaj, zagraża bardzo
    wielkimi szkodami dla Polski" - uważa Nowak.

    Ruch Obrony Polskości "Dom Ojczysty" ma być tworzony jako inicjatywa oddolna,
    na bazie działających już w kraju komitetów Obrony Polskości.

    "Nie będziemy partią polityczną. Ma to być ruch, który można porównać do
    komitetów obywatelskich z 1989 roku. Nie będzie żadnych »spadochroniarz« (na
    listach wyborczych), już dziś mówimy, że ludzie na dole mają decydować, a nie
    tak jak jest teraz, chociażby w Lidze Polskich Rodzin. Nie chcemy takiej
    dyktatury, która jest" - dodał Krutul.

    Ruch ma zamiar wziąć udział w najbliższych wyborach parlamentarnych. Liczy,
    że po nich w Sejmie znajdzie się większość, która doprowadzi do referendum w
    sprawie przynależności Polski do UE.




    Temat: Czy ktoś wie......
    Witam
    Jakis czas obserwowalem czy ktos odpisze cos ciekawego na ten temat, ale patrze
    ze nikt za bardzo nic nie wie :) wiec postanowilem troche sie poswiecic i
    przepisac artykul z Gazety Wspolczesnej z sierpnia 2001r.:( sorry ale nie
    chcialo mi sie bawic w polskie znaki )

    Nowa szosa do Zaścianek powstanie dopiero za cztery lata

    Szesciokilometrowa, dwujezdniowa obwodnice zamierza zbudowac bialostocki UM na
    odcinku Wasilkowskiej do Zaścianek. Dzieki tej inwestycji TIR-y jadace do
    przejscia w Bobrownikach nie beda musialy wjezdzac na srodmiejska obwodnice,
    czyli ul. Piastowska, Towarowa i Poleska. Jednak aby mieszkancy tych ulic mogli
    odetchnac, musza poczekac jeszcze cztery lata.
    Tak na prawde wlasnie tego odcinka szosy obwodowej ( od polnocy ) brakuje, by
    do Białegostoku w ogole nie wjezdzaly TIR-y. Do dzis wyremontowano juz
    wszystkie konfliktowe miejsca na poludniowej czesci obwodowki. Dwupoziomowe
    skrzyzowanie z ul. Produkcyjna dostosowano do ruchu tranzytowego. W 1997r.
    zbudowano druga jezdnie szosy obwodowej na odcinku od ul. 1000-lecia PP do ul.
    Dziesieciny, powstaly tam rowniez wiadukty nad torami, pozwalajace na szybka i
    bezkolizyjna jazde. W ubieglym roku zas "wyprostowano" kilometrowy fragment
    obwodnicy od ul. gajowej do ul. Produkcyjnej.
    Nadal jednak TIR-y, ktore kieruja sie do przejscia granicznego w
    Bobrownikach, jada ulica Poleska, Towarowa i Piastowska, tamujac coraz wiekszy
    ruch samochodow osobowych. Korzystaniu ze srodmiejskiej obwodnicy ma zapobiec
    zbudowanie nowej, szerokiej ulicy od skrzyzowania ul. Andersa z ul. Wasilkowska.
    Poczatkowo bedzie ona prowadzic fragmentem obecnej ul. 27 lipca, a pozniej
    sladem ul. Zacisze. Od polnocy ominie osiedle Pieczurki i Las Bagno. Pozniej
    skreci na poludnie i juz w Zasciankach - poza granica miasta - w poblizu Domu
    Opieki Spolecznej i przejazdu przez tory - polaczy sie z Szosa Baranowicka.
    Obwodnica bedzie miala 5,7 km dlugosci. Nie bedzie to droga ekspresowa, tylko
    normalna, szeroka ulica miejska.
    - Mamy juz opracowana koncepcje polnocnej obwodnicy, ale do jej realizacji
    przystapimy dopiero za kilka lat. Najpierw musimy wykupic grunty pod
    inwestycje, a wiekszosc z nich to tereny prywatne - wyjasnia Janusz Ostrowski,
    naczelnik Wydzialu Budownictwa i Inwestycji UM w B-stoku. - Szacujemy, ze prace
    rozpoczna sie w 2005r., chyba ze wczesniej zmienia sie nasze realia finansowe.
    Do konca lipca br. gminie udalo sie wykupic ok. 40% potrzebnych gruntow.
    - Wszystko zalezy od ilosci pieniedzy. Poniewaz w tym roku mamy problemy
    finansowe, tempo wykupu dzialek spada - mowi Janusz Ignatowicz z Wudzialu
    Geodezji UM.
    Przy okazji tej inwestycji UM zamierza tez wybudowac dodatkowe polaczenie
    obwodnicy srodmiejskiej z projektowanym fragmentem polnocnej obwodnicy miasta.
    Bedzie to ulica na przedluzeniu ul. Piastowskiej, przebiegajaca pod linia
    kolejowa i laczaca sie dalej z ul. 27 lipca. W przyszlosci ta droga ma byc
    przedluzona az do ul. Raginisa ( okolicach ul. Kolbe ). Po wybudowaniu
    obwodnicy od Wasilkowskiej do Zaścianek, ul. 27 lipca stanie sie ulica miejska
    o mniejszym niz do tej pory znaczeniu komunikacyjnym. Wowczas przy jezdni
    zostana zbudowane chodniki.

    Janusz Ostrowski, naczelnik Wydzialu Budownictwa i Inwestycji UM :
    - Zbudowanie ulicy , bedacej przedluzeniem szosy obwodowej, na pewno
    rozwiazaloby problem TIR-ow w Białymstoku. Zdecydowalismy sie na wybudowanie
    nowej szosy, poniewaz rozbudowanie istniejacej dzis ul. 27 lipca i ul.
    Bialostockiej w Grabowce nie jest mozliwe. Bialostocka jest gesto zabudowana.
    gdybysmy chcieli ja poszerzyc, musielibysmy wyburzac domy na odcinku
    przynajmniej 1 kilometra! Zawsze przy budowie nowej ulicy omija sie tereny o
    gestej zabudowie - stad pomysl poprowadzenia obwodnicy polnocnej przez osiedle
    Pieczurki.




    Temat: Samorządowcy i biznesmeni o lotnisku na Krywlanach
    Mieszkańcy Dojlid i Nowego Miasta boją się hałasu samolotów startujących i
    lądujących na Krywlanach. Nie ma czego. Nie będzie głośniej niż na Lipowej

    Hałas da żyć
    Nawet gdyby na Krywlanach samoloty pasażerskie startowały i lądowały co pół
    godziny, normy hałasu nie zostaną przekroczone - wynika z analizy, którą
    dostali wczoraj białostoccy urzędnicy.
    Ekspertyzę przygotowało Biuro Studiów i Projektów Lotniskowych "Polconsul" z
    Warszawy.

    Jak powstał raport? Specjaliści założyli, że od 2010 do 2015 roku z Krywlan
    dziennie startowałyby i lądowały cztery samoloty typu ATR-42 (40-50 pasażerów)
    i dwanaście maszyn "Turbolet" lub An-28 (odpowiednio 19 i 17 pasażerów), a
    także samoloty sportowe i szybowce Aeroklubu Białostockiego.

    Lepiej niż w mieście
    Okazało się, że mieszkańcy domów i osiedli położonych najbliżej lotniska nie
    mają się czego bać. W odległości półtora kilometra od lotniska (północna część
    Dojlid Górnych (ulice Krótka i Browarowa) poziom hałasu został obliczony na 55
    decybeli. To tyle, że nie przeszkadza nawet w normalnym funkcjonowaniu
    szpitali.
    - Taki hałas nie szkodzi zdrowiu człowieka. Przypomnę, że norma dla zabudowy
    mieszkaniowej to 60 decybeli i na większości ulic w Białymstoku jest ona
    przekroczona - mówi inspektor Stefan Kuroczycki-Saniutycz z Wojewódzkiego
    Inspektoratu Sanitarnego w Białymstoku. - Oczywiście skala uciążliwości zależy
    od czasu oddziaływania dźwięku, w tym wypadku częstotliwości przelotów.
    Dla porównania, hałas na Lipowej to w tej chwili już 77 decybeli, a na
    Mickiewicza - 73 decybele. Tak głośno będzie jedynie wokół samego pasa
    startowego, w granicach lotniska. Nawet w ogródkach działkowych, przy wjeździe
    na giełdę samochodową, poziom hałasu powinien utrzymać się w granicach 60-70
    decybeli. A na tym obszarze nie ma żadnej zabudowy jedno i wielorodzinnej, czy
    zagrodowej.

    Wszystko w normie
    - Cieszę się z wyników tej ekspertyzy, bo wyliczenia jednoznacznie
    potwierdzają, że lotnisko można i trzeba modernizować - mówi Karol Tylenda,
    członek zarządu województwa podlaskiego.
    Wkrótce magistrat i Rada Miejska Białegostoku otrzymają kompletną dokumentację
    dotyczącą modernizacji. Pod koniec marca radni będą mogli podjąć decyzję, czy
    zgadzają się na budowę lotniska czy nie. Inwestorem ma być Urząd Marszałkowski,
    który zapłaci też za budowę pasa startowego i modernizacje budynków.
    - Liczymy, że miasto przekaże nam teren na czas inwestycji. Potem powołamy
    spółkę do eksploatacji i zarządzania lotniskiem, ale podkreślam: lotnisko
    pozostaje własnością miasta - dodaje Karol Tylenda.
    Rafał Malinowski
    rmalinowski@poranny.pl

    raster
    Wojna o las
    Przeciwko planom modernizacji Krywlan, zwłaszcza wycince drzew na podejściu do
    lądowania, protestuje grupa mieszkańców Białegostoku oraz część mieszkańców
    Dojlid Górnych. Zbierają podpisy pod protestem, który ma trafić do
    białostockich radnych. Zebrali ich ponad 600. - Podpisy mnożą się w
    nieoczekiwanym nawet przez nas tempie . Nie są na bieżąco liczone i ze względu
    na kilka krążących niezależnie list, nie znam stanu na chwilę obecną -
    poinformowała Małgorzata Kondratowicz, z białostockiego komitetu
    protestacyjnego.
    Protestujący zwracają uwagę między innymi na to, że obecna Rada Miejska
    przyjęła w czerwcu ubiegłego roku "Program ochrony środowiska dla miasta
    Białegostoku na lata 2004-2015" , który potwierdza konieczność zachowania
    obecnie istniejącego drzewostanu, także Lasu Solnickiego. /.../
    - Ze względu na bezpieczeństwo startujących i lądujących samolotów chcemy
    obniżyć drzewostan do poziomu dziesięciu metrów w części istniejącego lasu, a
    wycięte drzewa zastąpić nowymi nasadzeniami. Las pozostanie lasem, a lotnisko
    będzie mogło normalnie działać - odpowiada Karol Tylenda.

    Kurier Poranny




    Temat: Podsumowanie.
    Gość portalu: Paul napisał(a):

    > Rozumiem ze w Bialymstoku ukladow nie ma, tylko "Mudzki" sie na polu
    > spokojnie po kargulowej stronie pasa?

    W Bialymstoku akurat sylwestrowo jeszcze jestem, stad ten adres - bo normalnie
    to mieszkam w Lubinie :) Co nie znaczy ze nie ma ukladow w Bialymstoku. Tutaj
    ludzie sa bardzo biedni, pracy nie ma, a jak juz jest to najczesciej wlasnie
    dzieki znajomosciom. Jednak co sie daje zauwazyc wsrod moich bialostockich
    znajomych i ich rodzin, sasiadow to to, ze kto mogl to wyjechal do Belgii i
    obecnie zyje tam sprzatajac, remontujac domy, pracujac na budowach a zarobione
    pieniadze sle rodzinie. Dzieki temu nie jest az tak zle.

    > Emigracja to niezwykle odwazne i orginalne (hmm... ciekawe uzycie slowa
    > jesli o emigracje chodzi) posuniecie.

    Masz racje to bardzo odwazna decyzja - zostawic w kraju wszystko i udac sie w
    poszukiwaniu lepszego jutra, ktore niewiadoomo kiedy moze nadejsc. Choc jesli
    ma nadejsc tam a nie tu.. to imho w dluzszej perspektywie to dobra decyzja.

    > Jestem pelen podziwu dla swoich rodzicow, ktorzy zdecydowali sie na ten
    > krok. Z latami moj podziw dla nich i wszystkich emigrantow rosnie.
    > Osobiscie choc naznaczony pietnem emigracji nie uwazam sie za 100%
    > emigranta - wiek w ktorym sie emigruje robi swoje. Prawde mowiac nikomu
    > blizkiemu emigracji nie zycze. Jest ciezko, bardzo ciezko zwlaszcza na
    > poczatku, z czasem wszystko sie zamazuje (czas leczy rany).

    Moi rodzice kiedys mieli mozliwosc wyemigrowania do Niemiec - mialam wtedy z 6
    lat. Jednak w koncu sie nie zdecydowali na to, moze zabraklo tego
    najwazniejszego bodzca. Teraz mieszkam w Lublinie, nie zastanawiam sie "co by
    bylo gdyby", jedynie migruje miedzy Lublinem a Bialymstokiem :) Jednak mam
    znajomych co emigrowali do Anglii - czesc wrocila z sentymentu, czesc zostala,
    ale zadne z nich nie mowilo ze jest latwo. To kawal ciezkiej roboty, choc
    latwiej i szybciej niz w Polsce mozna sie czegos dorobic - wlasnie na wlasna
    reke, bez ukladow, znajomosci tylko ciezka harowa. Wielu z nich juz teraz (po
    3-4 latach pobytu) pozakladalo wlasne firmy, ma wlasny dom.

    > Chyba nalezysz do nowej generacji rzutkich Polakow z telefonem
    > komurkowym przy uchu, w czasie wolnym przegladajacych katalogi Ike'i. Keep
    > up the good work honey;-}.

    No coz, akurat od wrzesnia naleze to tych 18% bezrobotnych, bez telefonu, i
    mimo wolnego czasu bez przegladania katalogow tej paskudnej Ikei (brrrr!!).
    Szukam pracy dosyc aktywnie i w Lublinie i w Bialymstoku, i jak na razie nic.
    Na szczescie dostaje zasilek i mieszkam z rodzicami wiec mysle ze jeszce
    jestem w dobrej sytuacji. Choc jak slysze ilu ludzi mowi ze tam na zachodzie,
    blizszym czy dalszym mozna lepiej, szybciej, godniej dojsc samemu i zapewnic
    bliskim lepszy stadnard zycia to sama chcialabym pojechac. Ciezkiej pracy sie
    nie boje, lubie pracowac, lubie cos robic - tylko chcialabym zeby to bylo za
    godziwe wynagrodzenie, za ktore moglabym sobie pozwolic na cos wiecej niz
    chleb, ziemniaki i salceson dziennie, a reszta na rachunki. Niestety tutaj nie
    dostalam zaproszenia nawet na rozmowe kwalifikacyjna - wysylajac zgloszenia
    tradycyjnie. Licze na uklady - choc juz wiem od "znajomych" ze to jeszcze
    nie "ten" czas. Co jak co Paul - ale jestem jedna z osob ktore sa wkurzone,
    oburzone, zdegustowane i zmartwione tymi wszystkimi ukladami, tym ze bez tego
    pracy nie ma, kasy nie ma, czlowiek sie nie liczy. Dlatego wcale sie nie
    dziwie tym co pojechali, czasem im zazdroszcze - bo pracuja w zdrowych
    spoleczenistwach, przynajmniej zdrowszych niz tutaj.




    Temat: Bareizmy
    a co powiecie na to?;-)
    wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3120115.html
    Białystok: Alternatywy 4 na jawie
    Joanna Klimowicz 19-01-2006, ostatnia aktualizacja 19-01-2006 07:24

    Gospodarz domu nad wszystkim czuwa, ale i wymaga. Każda rodzina ma przez miesiąc
    sprzątać klatkę schodową, zimą odśnieżać, latem kosić trawniki i codziennie
    podpisywać listę porządkową. Dywany można trzepać tylko od godziny 10 do 19. Za
    to trzeba płacić czynsz trzy razy większy niż normalnie.

    Za krnąbrność właściciel odcina ciepłą wodę. To nie odcinek kultowego serialu
    "Alternatywy 4", ale koszmarna rzeczywistość. Tak żyje 26 rodzin z bloku przy
    ul. Celowniczej 37 w Białymstoku. I podobnie jak lokatorom z filmu wcale im nie
    do śmiechu. Zmorą jest nowy właściciel budynku Jan Polakowski. Wzorem ciecia
    Anioła kamienicznik odgraża się: - Ja uważam, że tak trzeba, i tak będzie! A jak
    się komuś nie podoba, to eksmisja. I wprowadza absurdalne porządki.

    Ludzie jak meble

    - Nie mam siły, żeby dyżurować jako sprzątaczka - żali się rencistka Teresa
    Korol spod "9". Za to, że nie chce ze ścierką biegać po klatce schodowej, od
    dwóch tygodni nie ma ciepłej wody. Do mycia gotuje ją w wielkim garnku. Tak jak
    inni sąsiedzi. Bliźniaki Andrzeja Koronieckiego spod "1" chodzą do szkoły
    sportowej i wracają do domu spocone. Matka przez cały dzień uwija się z garami.
    Grażyna Samojlik zwróciła uwagę administratorowi, że to poniżające. Potem
    odebrała telefon od właściciela: - No, to się pani doigrała, będzie eksmisja.

    A miało być tak pięknie. W 1998 r. pracownicy Białostockiego Przedsiębiorstwa
    Budownictwa Przemysłowego zamieszkali w nowym bloku zakładowym. Trzy lata temu
    "Przemysłówka" upadła, majątek przejął syndyk i podwyższył czynsz. Nie to było
    jednak najgorsze. Bez wiedzy mieszkańców rozwiązał z nimi umowy i za ich plecami
    - jak twierdzą - sprzedał blok na przetargu.

    Regulamin Porządku Domowego

    W ubiegłym roku do lokatorów trafiło pisemko, że nowym właścicielem bloku jest
    firma Wand-Pol z Zambrowa. Przez trzy miesiące gospodarz się nie pokazywał. W
    listopadzie zaczął ostre rządy. Nie zawierał umów, wystarczyło mu wysłane pocztą
    rozporządzenie, którym podniósł czynsze od grudnia. Za lokal o powierzchni 45,5
    mkw. - z 436 do 910 zł. Mieszkania większe, 60-metrowe, osiągnęły niespotykane w
    Białymstoku ceny 1,1 tys. zł miesięcznie.

    W gablotach na klatkach schodowych pojawiły się zaś lokatorskie grafiki z
    dyżurami przy sprzątaniu klatek, posesji przed blokiem i garażami. Sprzątający
    muszą sami kupować środki czystości, a po dyżurze wpisywać się na listę i
    podawać godzinę skończenia sprzątania. Jeśli ktoś się miga, Polakowski obciąża
    go fakturą za sprzątanie na 120 zł. W "Regulaminie Porządku Domowego" znalazł
    się też np. taki punkt: "Zabrania się używania sygnałów dźwiękowych przez
    pojazdy samochodowe". Na przełomie grudnia i stycznia "Anioł" przespacerował się
    po mieszkaniach niezadowolonych lokatorów, którzy płacą po staremu. Tu
    postraszył, że wyrzuci na bruk, tam, że kłódkę na wodę i ogrzewanie założy. Nie
    blefował. 10 stycznia zakręcił ciepłą wodę. Zdesperowani mieszkańcy poszli do
    prokuratury.

    - Przecież nie można z nas robić roboli i jeszcze karać za to, że się nie chce
    wykonać poleceń. I te wysokie czynsze! - mówi jeden ze wzburzonych lokatorów.

    Jan Polakowski nic niewłaściwego w swoim zachowaniu nie widzi: - W spółdzielni
    czy we wspólnocie właścicielami są mieszkańcy. A tutaj - nie. Dlatego muszą
    respektować mój regulamin. Bo ten budynek jest moją własnością - tłumaczy nam
    powoli, dobitnie zasady gospodarki rynkowej. Przy kolejnym pytaniu krzyczy i
    rzuca słuchawkę.

    Polakowski jest znanym w Zambrowie (małym miasteczku koło Łomży) biznesmenem.
    Dostał od burmistrza statuetkę Żubra za sukcesy i hojny sponsoring. Pewnie
    dlatego myśli, że wszystko mu wolno.




    Temat: sławni Łomżyniacy
    dean84
    Dean84 jest wybitnym mieszkańcem Ziemi Łomżyńskiej, który wsławił się
    wygłoszeniem ostrej filipiki przeciwko Białostoczanom, będącej reakcją na
    szereg fałszywych, prostackich i krzywdzących oszczerstw Białostoczan,
    godzących w dobre imię Łomży i jej mieszkańców. Za ten czyn dean został
    aresztowany, a następnie osądzony i skazany przez sąd w Białymstoku w
    bezprecedensowym procesie w trybie inkwizycyjnym na karę dożywotniego
    pozbawienia wolności.

    Wydarzenie to zapoczątkowało serię protestów Łomżan gromadzących się na wiecach
    w całej Polsce oraz w Chicago. Gazety całego świata na pierwszych stronach
    relacjonowały falę protestów niosącą się przez planetę i podawały dotychczasowe
    osiągnięcia skromnego bohatera z Łomży. „Zamknięcie sokoła w klatce przez
    dzicz”– jak donosił jeden z dzienników wydawanych w Sierra Leone, zjednoczyło
    Polskę przeciwko metodom kneblowania ust niewygodnym ludziom przez Białystok i
    stało się przyczyną zjednoczenia całej Polski przeciwko Białemustokowi i jego
    aliantom.

    Podżegacze wojenni z Klubu Sportowego „Jagiellonia” zapoczątkowali zamieszki w
    okolicach wsi Jeziorko, niedaleko Łomży, które w efekcie doprowadziły do
    wybuchu wojny polsko-białostockiej. Kilkuletnia wojna zakończyła się Pokojem w
    Łapach, na mocy którego doszło do zjednoczenia Białegostoku z Zimbabwe (obecnie
    rów wykopany na granicy pomiędzy Polską a ZbiZ - Związek Białegostoku i
    Zimbabwe ma szerokość 17 km), a także uwolnieniem deana84 z więzienia. Doszło
    również do powstania województwa łomżyńskiego. Dzień uwolnienia deana z
    białostockiej niewoli stał się nowym świętem narodowym, w czasie którego odbywa
    się tradycyjna parada ze śledziami przyczepionymi do wędek.

    Po opuszczeniu białostockich kazamatów dean84 oddał się działalności
    publicznej. Zasłynął jako polityk, któremu udało się spowodować zawarcie
    strategicznego sojuszu pomiędzy Polską a Wyspami Owczymi dzięki czemu nastąpił
    w obu tych krajach wzrost gospodarczy nie notowany wcześniej w historii –
    średnio ok. 1200% w skali rocznej.

    Dzięki późniejszej działalności deana na forum ONZ i jego wybitnym zdolnościom
    mediacyjnym zakończyły się wszystkie wojny na świecie a wszyscy ludzie stali
    się bogaci i szczęśliwi.

    Siedem lat z rzędu dean84 był laureatem Pokojowej Nagrody Nobla. W obecnym roku
    jest również niekwestionowanym liderem w notowaniach u bukmacherów.

    Prywatnie jest mężem i ojcem niezliczonej ilości dzieci gdyż kobiety z całego
    świata wymogły przegłosowanie przez ONZ specjalnej rezolucji, nakładającej na
    deana obowiązek odbywania stosunków z kobietami z całej planety. Ogromna ilość
    chętnych kobiet spowodowała zapoczątkowanie wielkiego, corocznego, odbywającego
    się w Sylwestra losowania kandydatek, które mają szansę spotkać się z deanem.
    Transmisja z losowania ma tradycyjnie rekordową oglądalność.

    Cytaty:

    „Wszystko będzie dobrze” – dean do biednej kobiety spotkanej na ulicy. Obecnie
    kobieta ta jest właścicielką sieci domów mody, których roczny obrót wynosi 1
    mld USD.

    „Niech stanie się pokój!” – fragment mowy deana na forum Zgromadzenia Ogólnego
    ONZ.




    Temat: Bez komunikacji miejskiej?
    No np próby stworzenia zabudowy gęsto nisko co w owych czasach wcale nie było częste, dominowała zabudowa w postaci typowo miejskiej czyli ulice obudowane szczelnie kamienicami z podórkami popularnie nazywanymi studniami... (no w Mińsku znacznie mniejsze, ale jednak kamieniczki (np. piłsudskiego, fragmenty Warszawskiej) oraz zabudowa o harakterze siedliskowy, czyli wiejska. W mińsku sporo było jeszcze zabudoy willowej, chociażby obcna siedziba WKU czy w mniejszym wydaniu wiele zabudowań drewnianych... Potem dopiero pojawia się idea takich domów jakie mamy na Nowym Mieście, dziś to dla nas normalne, kiedyś dom na małej działce spełniającej funkcje rekreacyjne dla przeciętnego obywatela to naprawdę była rewolucja. Oczywiście w innych miastach pełniej realizujących ideę miasta ogrodu pojawiały się strefy zieleni, czasem oddzielające od przemysłu, czasem przeciwnie, od strony natury, często pojawiały próby segregacji ruchu pieszego i kołowego... U nas w naszej małej skali było to raczej osiedle domów jednorodzinnych w rozproszonej, acz gęstej zabudowie na terenach zielonych a nie pod uprawę ziemniaka;) Może nam sie to wydawać normalne, no ale kiedyś to naprawdę był wiatr zachodnich ideii projektowych;)
    Mówiąc zaś o katedrach... No to niestety muszę Cię zmartwić:) Mówiąc katedra większość ludzi ma na myśli takie coś z czerwonej cegły, nazwijmy to gotykiem, choć do końca prawdą to nie jest. Katedra na Pradze pl.wikipedia.org/wiki/Bazylika_katedralna_św._Michała_i_św._Floriana_w_Warszawie , Katedra w Białymstoku pl.wikipedia.org/wiki/Zespół_bazyliki_archikatedralnej_Wniebowzięcia_NMP_w_Białymstoku czy na mniejszą skalę np w Kałuszynie czy Dębem, to tak naprawdę budynki z przełomu XIX i XX wieku, więc tak mniej więcej stuletnie, no minimalnie starsze, budowane nurcie tak zwanego gotyku wiślanobałtyckiego, czyli tak naprawdę jednego z kierunków neogotyku. Prawdziwego gotyku, w Polsce mamy naprawdę niewiele...
    Miński Stary kościół jest starszy od wszystkich tu wymienionych... Choć również był przebudowany, zresztą wielokrotnie, ostatnia przebudowa pochodzi właśnie z tych samych lat co budowa wymienianych wcześniej katedr. Wcześniejszy klasycystyczny kościół został przebudowany w formę neobarokową, i tu mała ciekawostka, auorem tej przebudowy był ten sam autor, co wszystkich wymienionych przeze mnie katedr (co do Kałuszyna, musiał bym sprawdzić ale chyba tak). Tylko z jakichś względów mamy neobarok a nie neogotyk... Jednak historia nie mniejsza i naprawdę nie mamy sie czego wstydzić... Może nie mamy jakichś spektakularnych, monumentalnych zabytków, jednak mamy trochę więcej niż ścianę, swoją drogą postaram się odszukać tą ścianę o której mówisz;), mamy pałac, pałacyk Łubieńskich, willę Huberta, willę przy pięknej, dawne starostwo, stary kościół, zabytkowe pomniki na cmentarzu... Mamy bardzo dobrze zachowany ukłąd urbanistyczny istnejący od założenia miasta czyli Stary Rynek, a właściwie to także zachowany Rynek Sendomierski z traktem Karczewskim, swoją drogą niedługa ma być domykana jego północna pierzeja... Może nie są one pięknie odnowione, może nie są takie by ściągać tu masy turystów, ale znajmy chociaż to co mamy zanim powiemy że nie mamy nic:)




    Temat: Czego w Kaliszu brak
    Po przekrojowym rankingu
    Przeczytałem ranking Przekroju za namową o00. Potwierdza on to moje
    najgorsze obawy: Kalisz się tam nie znalazł.Obawiam się - co tam -
    jestem przekonany,że pominięcie Kalisza w tym zmanipulowanym rankingu
    jest wynikiem spisku. Spiskują przeciw nam brzydsze i mniej przyjazne
    ludziom miasta - w szczególności Sopot. Uważam,że Sopot mając - jak
    wiadomo - skorumpowanego prezydenta nie powinien być uwzględniony w
    rankingu. Podobnie Poznań.Prezydent Olsztyna - wiadomo.To co
    Gronkiewicz-Walz zrobiła z ludźmi,broniącymi swoich miejsc pracy
    wystarcza za cały komentarz na temat Warszawy.Poza tym są tam
    korki.Do Białegostoku i Rzeszowa jest daleko.Wszystkie śląskie miasta
    są brzydkie,dodatkowo działa tam separatystyczne śląskie
    podziemie,wiadomo co mają na celu ludzie,którzy deklarują narodowość
    śląską.W Częstochowie w sierpniu nie ma gdzie zaparkować, szczególnie
    15.08 - i tak co roku!! Łódź jak wiadomo przewodzi w światowym
    rankingu najbrzydszych miast i trzeba sobie zadać stanowcze pytanie
    "Kto mieszkał w Łodzi przed wojną?". Wiadomo kto.Poznaniacy są
    skrajnie niesympatyczni i podkreślają,że na zakupy mają bliżej do
    Berlina niż do Warszawy.Nie wiem,czy to nie powinno być zbadane przez
    ABW.

    Na tym tle Kalisz - miasto ze wszystkich w Polsce najstarsze wypada
    dobrze.
    1.Świetny układ komunikacyjny ze szczególnym uwzględnieniem ulicy
    Górnośląskiej- jednej z nielicznych w Europie ulic,która jest w
    stanie pełnić funkcję toru wyścigowego ( a jako jedyna na świecie
    daje szansę na rozgrywanie konkurencji "zabij pieszego na pasach w
    środku miasta".
    2.Setki, jeśli nie tysiące możliwości spędzania wolnego czasu - co
    najmniej tyle jest choćby w śródmieściu bram, w których można w
    kulturalnych warunkach schronić się przed deszczem,wypić piwko,
    splunąć pod nogi przechodniom, rzucić puszką w przejeżdżający
    samochód.
    3.Urokliwe okolice rynku z mnóstwem kawiarnianych ogródków, czynnych
    latem i różnorodnością małych kafejek i restauracji.Urok śródmieścia
    podkreśla to,że - wzorem najpiękniejszych miast Europy - jest ono
    strefą zamkniętą dla ruchu kołowego, a doskonały system informacji
    miejskiej pozwala każdemu zorientować się w szczegółach
    poszczególnych budowli śródmieścia.
    4.Park Miejski - jeden z najstarszych z doskonale zachowaną
    nawierzchnią ścieżki nad kanałem Prosny, pochodzącą z lat 30 XIX
    wieku i od tego czasu nie remontowaną.Ścieżka prowadzi do
    nowoczesnego kompleksu sportowego, który jest domem dla słynnych w
    Europie kaliskich siatkarek i kajakarzy.
    5.Kompleksy urbanistyczne ulic Pułaskiego,Ciasnej,Śródmiejskiej ze
    świeżo wyremontowanymi secesyjnymi elewacjami kamienic.
    6.Znana z niezwykle wysokiego poziomu nauczania i żywego,twórczego
    środowiska akademickiego kaliska WSZ.
    7.Kino Apollo i kino Centrum - ewenementy w światowej skali jeśli
    chodzi o łatwość dostępu zmotoryzowanych kinomanów,szczególnie kino
    Apollo słynne z ułatwień dla kierowców niepełnosprawnych,którzy bez
    najmniejszego problemu mogą dojechać wprost do pochylni dla wózków i
    dostać się na widownię.
    8.Park technologiczny i strefa przemysłowa ulicy Obozowej.Gotowa
    powierzchnia dla nowych inwestycji w połączeniu z unikalnym systemem
    zachęt dla inwestorów spowodowała wysyp nowych miejsc pracy w tej
    części miasta.W celu dalszego ułatwiania pozyskania słynnej
    kaliskiej,wysoko wykwalifikowanej siły roboczej miasto współfinansuje
    przebudowę dworca kolejowego , pomyślaną w tak elastyczny sposób aby
    po rozstrzygnięciu przetargu na szybką kolej nowy budynek dworca mógł
    powstać w oparciu o obecny szkielet.Miasto włączyło się w plan
    połączenia nowego centrum handlowego Amber , dworca PKS i PKP siecią
    podziemnych przejść aby dodatkowo ożywić ten obszar.

    Nie sądziłem że koniec życia przyjdzie mi spędzać w takim mieście.




    Temat: Hajnówka 2050
    Hajnówka 2050
    Chciałbym,żebyście przedstawili wasze wizje Hajnówki w 2050 roku.Mogą być
    wizje serio ale ze względu na perspektywę czasu większość z nich może być
    nieco szalona.

    A oto moje 2 wizje-jedna optymistyczna:

    Hajnówka jako centrum obsługi czołowych ośrodków turystycznych w Polsce czyli
    Białowieży i Narewki liczy już sobie 70 tys. stałych mieszkańców.Właśnie
    wkroczyła również do pierwszej 10 najbogatszych gmin w Polsce a przeciętna
    pensja wynosi 310 % średniej krajowej.Niestety wciąż ustępuajemy
    Białowieży(wrrr!)Kończy się zapoczątkowana w 2044 roku przebudowa Centrum.W
    miejscu zabytkowych supermarketów Kaufland i Plus powstają nowoczesne domy
    handlowe przez co ulicę Batorego zaczyna się porównywać do głównych ulic
    handlowych Warszawy jak na przykład Marszałkowska.Wciąż problemem jest
    rozstrzygnięcie konkursu na nowy Ratusz,gdyż projekty architektów,którzy
    zgłosili się do konkursu są na niebotycznie wysokim poziomie a ambicją
    Hajnówki jest pozostać stolicą awangardy w architekturze po tym jak konkurs na
    najlepszą budowę dekady wygrał w 2048 Kampus Uniwersytecki usytuowany na
    dawnych terenach potartacznych.Hajnówka jest bowiem również coraz prężniejszym
    ośrodkiem akdemickim.W najnowszym rankingu wyższych uczelni Uniwersytet
    Tadeusza Rakowieckiego zajął czwarte miejsce a liczba studentów przekroczyła
    50 tys.W Hajnówce mieszka więc grubo ponad 100 tys.osób zaś studenci nadają
    miastu specyficzny klimat.Rada Miasta podjęła decyzję o przeznaczeniu pod
    budowę nowych osiedli terenów w Nowosadach i Zbuczu.Ziemia w Hajnówce jest
    dość droga i wciąż trwają spory czy pod budowę nowych apartamentowców
    przeznaczyć Stary Park przy ulicy Parkowej.Część miezkańców uważa,że Hajnówce
    wystarczy w zupełności Wielki Park złożony 30 lat wcześniej w Dolinie
    Leśnej.Pobito rekord w prędkości pociągu łączącego Białystok z Hajnówką.Teraz
    można w Białymstoku znaleźć się w 15 minut.Podstawowym środkiem komunikacji z
    Warszawą jest samolot.Do Powiatowego Portu Lotniczego w Kleszczelach można w
    ciągu 5 minut dostać się Szybką Hajnowską Koleją Powiatową(SHKP) zbudowaną na
    japońskiej technologii.SHKP ma obecnie 4 linie(do
    Białowieży,Narewki,Narwi,Kleszczel i Czeremchy) lecz planuje się budowę piątej
    do Czyż.Ostatnio Rada Miejska podjęła decyzję o nieudzieleniu pożyczki
    Bielskowi Podlaskiemu z powodu opóźnień w spłacie poprzednich 4 pożyczek.

    i pesymistyczna:

    Zlikwidowano ostatnie połączenie PKS ze światem a raczej z jego namiastką
    czyli Czeremchą.Obecnie z Hajnówki można się wydostać tylko włąsnym
    samochodem,pieszo lub... konno.Tak,ten środek lokomocji wrócił do łask.W
    Hajnówce wegetuje około 1500 osób.Średnia wieku mieszkańców to 55 lat.Mimo to
    pojawiła się oferta tajemniczej firmy z południa Włoch,która chce zatrudnić
    mieszkańców przy zbiorze truskawek.Oferta wzbudziła duże
    zainteresowanie.Tworzą się społeczne komitety kolejkowe.Ludzie nie mają
    informacji o rzeczywistych zamiarach "sycylijskich rzeźników" jak ich nazywają
    media,gdyż zarówno telewizja jak i sieci komórkowe postanowiły ze względu na
    nieopłacalność wyłączyć sygnały.Prasa nie dociera ze względu na fatalny stan
    dróg a nawet gdyby docierała to i tak nie byłoby nikomu jej czytać,gdyż
    Hajnówka może się "pochwalić" najwyższym w Polsce wskaźnikiem
    analfabetyzmu-78%.Zamknięto ostatnie liceum w mieście.W związku z tym
    postanowiono o likwidacji gminy Hajnówce.Po zlikwidowaniu powiatu w 2019 i
    odebraniu praw miejskich w 2044 jest to kolejny cios dla miejscowości.Grupa
    "hajnowskich patriotów" postanowiła więc zwrócić się z prośbą o przyłączenie
    do Białorusi.Białorusini prośbę odrzucili.



    Temat: Ranking liceów 2004
    Nie mieszkam od dawna w Bialymstoku ale miasto ciagle lubie bo tam
    bylem mlody,tam pierwsze randki, tam studniowka etc., etc.
    W moich zamierzchlych czasach (poczatek lat 50-tych) najlepszym liceum bylo to
    przy ul. Warszawskiej i ul. Koscielnej (III LO ?). Ja sam jestem absolwentem
    Liceum Budowlanego w Bialymstoku ale pamietam, ze chcac wowczas zaszpanowac
    trzeba bylo pokazac sie z dziewczyna z tego wlasnie liceum. Dziewczyny stamtad
    mowily literackim jezykiem polskim, umialy sie znalezc a obcowanie z nimi bylo
    okazja by nauczyc sie czegos nowego.
    Pewnie dlatego, ze nawet w czasie najwiekszego komunistycznego dolu w tym
    liceum istniala jakas konkurencja i tam wlasnie dostawaly sie dziewczyny z
    dobrych domow. Ato nieodmiennie oznacza dziewczyny bystre i piekne. W tymze
    liceum, o ile pamietam,nauczano czegos co bylo niepojete dla zwyklego nicponia
    jak ja a mianowicie "martwego jezyka"- laciny.
    Co za szpan!
    Jak ja tego tym dziewczynom zazdroscilem.
    Gdybym mial dzisiaj zestawiac jakis historyczny ranking dla szkol srednich
    Bialegostoku na poczatku lat 50-tych to jednak wcale nie mam uczucia ze w
    zestawieniu z innymi liceami- Liceum Budowlane np.mialoby byc jakas dziura
    pelna zmarnowanych szans.
    Na moja, ogolnie pozytywna ocene miejsca najpewniej wplyw ma fakt, ze znalazlo
    sie tam sporo nauczycieli zupelnie nietuzinkowych. Oto np. Pan Malanowski
    (imienia juz nie pamietam),nieslychanie bystry nauczyciel matematyki ktory
    przed druga wojna swiatowa uczyl byl wlasnie w rzeczonym liceum przy ul.
    Warszawskiej. Byl to czlowiek wyjatkowo duzo wymagajacy a jednoczesnie o
    wyjatkowo duzej osobistej kulturze. Pamietam, pewnej niedzieli, gdy siwiutki
    pan idacy do kosciola z zona pod reke spotkal byl mnie, 14-sto letniego urwisa,
    z gracja zostawil na chwile zone podniosl kapelusz i odkloniwszy sie gleboko,
    najzupelniej szczerze pozdrowil: "Mooje uszaanowanie". Nie wiem czy tak wielu
    dzis pamieta, ze w tamtych latach jezeli nauczyciel chodzil do kosciola to
    musial sie wykazac bardzo duza odwaga cywilna gdyz ryzykowal nie tylko swoja
    praca.Ale takie wlasnie detale formowaly i firmowaly klase(wizerunek)
    nauczyciela u uczniow.
    Inny z nauczycieli, z przedmiotu technicznego Pan Antoniuk (imienia tez nie
    pamietam),nie tylko bardzo dbajacy o ubior ale takze i o piekny zapach meskiej
    wody kolonskiej (coz za rzadkosc w okresie powojennym kiedy zdecydowana
    wiekszosc ludzi poprostu nie reagowala na powszechnie obezwladniajacy ostry
    zapach potu)-codziennie z celebra przyjezdzal do szkoly jedna z
    najpiekniejszych dorozek w Bialymstoku ciagle z tym samym fiakrem. A, ze Liceum
    Budowlane wowczas miescilo sie przy ul. Lipowej nieopodal kosciola Sw. Rocha to
    reakcja gawiedzi na dojezdzajacego dystyngowanego pana byla jednakowa:"coz to
    za szkola gdzie TACY ucza".
    Czy jeszcze inny, wyjatkowo bystry nauczyciel innego z przedmiotow technicznych
    ktory pare razy w tygodniu gral w orkiestrze koncertujacej w
    restauracji "Astoria" przy Rynku Kosciuszki. Rzecz nie w tym, ze dorabial,
    rzecz w tym jak on gral! Wspomnialem tych kilku nauczycieli po to by udowodnic
    ze nawet w bardzo trudnych czasach istnieli nauczyciele bogaci o osobowosc i ze
    wlasnie tacy daja szkole "marke".
    Gdyby mi przyszlo dzisiaj zestawiac ranking szkol to bralbym pod uwage
    dodatkowy aspekt- jak ich absolwnci sobie radza w zyciu? Tylko , ze tu ocena
    nie moze byc jakas tam funkcja matematyczna gdyz reguly oceny zaleza od
    wartosci obranej filozofii zycia. Jezeli tu wydaje sie niejasny to uzyje mojego
    przykladu. Czy jest sukcesem gdy zdobywszy zawod udalo misie pracowac w swoim
    zawodzie po kolei w osmiu roznych krajach na trzech roznych kontynentach, czy
    tez jest to oznaka patologii charakteryzujacej sie niemoznoscia adaptacj do
    miejsca czy regionu?



    Temat: Koniec "Elinow" w ZKT-1.
    Jest duzo miast z rostawerm 1000 ja i nawet 900mm(np. Graz, dawniej Krakow).
    Elblag majacy waskie tory jak Lodz wybudowal nowe torowisko, u uruchomil dwie
    nowe linie tramwajowe!!!!!
    Oprocz tramwajow w elblagu jeszdzi grubo ponod 20 linii autobusowych.
    Jakos im sie oplaca

    Maja sporo poniemickich wagonow

    A Grudziadz - dlugios torow mniejsza nioz torowiska w Pabianiocach. A jezdza i
    to dwie linie.

    Czestochowa - jedna linia, byl jesz druga jednotorowa na Rakow. Zlikwidowano go
    z moda na liwkidacje wszystkich tramwajow. Tera z wladze miasta zaluja bo do
    RAkowa wiecej by jezdzilo ludzi niz tam pod upadle zaklady przemyslowe.
    PO zbudowaniu Gierkowki autoiby z Rakowa spory akawalek nadrabiaja.

    Czestochowa vhe zbudowa na pewno jedna linie na Bleszow - uwaga pewien odcinek
    jednotorowy z braku miejsca. Druga linia planowana boczna uliczka na Parktitke

    Gorzow Wielkopolski - tramwaje jezdza. Zlikwidowano tlyko linie na drugi p
    brzeg Odry

    Waskie tory w Polsce: Aglomeravja w Lodzi, Bydgoszcz, Torun, Grudziadz, Elblag.
    Byly waskie w:
    Olsztyn, Slupsk, Jelenia Gora (byla super rozbudowania siec podmiejscih
    tramwajow), Walbrzych (tez byly linie podmioejskie), Bielsko Biala (mial linie
    podmiejska), Kegnica, Kostrzyn, Zgorzelec, Cieszyn.
    tory 900 mm byly w Krakowie, jeden odcine zachowal sie do dnia dzisiejszego na
    Starym Miescie
    W latach 80tych tramwaju domagano sie w Kielcach, Walbrzychu!!!!!
    W Sluspku trolejbusy w identyczny sposob jak z tramwajami zlikwidowano.
    w Bialymstoku przedsiebiorstwa autobusowe komunikacji miejsciej skutecznie
    blokuja projekty budowy tramwaju.

    W Aleksandrowie tesknai9 za tramwajem, w Rzgowie tez. Z Tuszynem bylo smiesznie
    bo na jenej mijance tramwaj czekal 17 minut!!!!!

    Co l epsze pamietacie klopty z krancowka na Rudzkiej przy Skrajnej. tuz przed
    likwidacja tam trawmaju MPK Lodz odlupilo teren z domem, ktorego wlasciciel
    skarzyl sie ze wibracje mu dom rozwalaja. wkrotce potem Zarzad Miasta podja
    decyzje o skasowaniu tam tranwaju.

    Zapedy Zaerzadu Miasta sa spore - ciag ulic Laghiewnicja - warszawska, ciag
    Gdanska, Kopernika., AL Politechniki - 15 pierwsza miala powazne ciecia
    taborowe po reformie. I ponoc beda jeszcz ewieksze =- powod ten sam nikt nie
    jezdzi sa autobusy
    Srebzryznska, Polnocna - raz proble z planowanym suopermarketem - powod zly
    stan kanalu z przeplywajaca rzeczka.
    Ul. Wosdka Polskiego - zrobiono idiotyczny uklad, Zaden trwamwaj ze
    Strykowskiej nie dojezdza do Pl, Koscielnego. Wiel ludzi glownie starszych sie
    przesiada - po co ??????
    Zrobiono gorszy Wariant z 5 majaca klopty z korkmai na Kilinskiego. Wszesnei
    byla 19 WJEZDZJACA NA AL. kOSCIUSKI Z WYDZIELONYM TOROWISKIEM.

    To sa przyklady idiotycznych posuniec.

    Zauwazcie ze tam gdzie duzo jest naraz lini tramwajowych - tam beda likwidacje
    lini. popatrzcie na 7 i 13. Na 8 i 10.
    Gdzie indziej na tradycyjnych trasach przejadu nie ma nic bezposredniego

    Pierwszy plan ciagle aktualny zakladal instnienie tylko trzech ciagow linii,
    opbecna 10, obecna 11 i dawna 2.

    Ciecia maja sprowokowac ludzi do narzekania na polowie linii w Lodzi aby miec
    pretekst do ich vcalkowitel likwidacji.

    A linia na Zlotno - ktos potrzebowal taniego gruntu pod butowe domkow
    jednorodzinnych.

    Mamt Polsce silne lobby autobusowe.




    Temat: Samorządowcy i biznesmeni o lotnisku na Krywlanach
    Pozwalam sobie na lekkie uzupełnienie interesującej analizy p. Dariusza Sawickiego
    KRYWLANY
    Po pierwsze - ekonomiczne:
    Cena gruntu na Krywlanach wstępnie oszacowana jest na poziomie 200 mln zł. Jest
    to koszt lotniska. Ostateczne nakłady na gruncie należy oszacować w wysokości 25
    mln zł. Razem daje nam to 225 mln zł. – Jak na tymczasową lokalizację lotniska,
    to dużo.
    Po drugie - ekologiczne:
    Nie jesteśmy w stanie oszacować kosztów wycinki ponad 20 ha lasu. Natomiast
    strata ekologiczna dla Białegostoku będzie ogromna.
    Po trzecie - czasowe:
    Zmiana Planu Zagospodarowania Przestrzennego trwa około 1 roku. Pozwolenie na
    wycinkę lasu (jeżeli w ogóle jest to możliwe) trwa około jednego roku. Okres
    realizacji budowy, wykończenia i wyposażenia będzie trwało około jednego roku.
    Oczywiście niektóre etapy można prowadzić równolegle, ale według mojej oceny nie
    nastąpi pierwsze lądowanie samolotu na Krywlanach wcześniej jak na przełomie lat
    2007/2008.
    TOPOLANY
    Po pierwsze - ekonomiczne:
    Grunt jest własnością Skarbu Państwa, jest to grunt rolny o niskiej klasie wart
    około jednego miliona złotych. Nakłady związane z budową infrastruktury lotniska
    w granicach 75 mln zł. (oczywiście, docelowo w trzecim etapie jako lotnisko z
    lotami międzynarodowymi). Lotnisko trwale ulokowane w odległości od centrum
    Białegostoku około 25 km. Z bardzo dobrą drogą dojazdową.
    Po drugie - ekologiczne:
    Jest to grunt (pole) w zasobach Agencji Rolnej Skarbu Państwa. Nie ma
    drzewostanu, siedlisk i innych zabudowań.
    Po trzecie - czasowe:
    Już dziś można ogłaszać przetarg na opracowanie dokumentacji technicznej
    lotniska. Opracowana została koncepcja i analiza dokonana przez stosowną Agencję
    w roku 2002 (trzy lata temu). Topolany są ujęte w Wojewódzkim i Miejscowym
    Planie Zagospodarowania Przestrzennego. Inwestycja może być uruchomiona wczesną
    jesienią tego roku a pierwszy etap lotniska oddany do użytku jesienią 2006 roku.

    Na zakończenie pragnę tylko poinformować, że obecne władze samorządu
    wojewódzkiego dopuściły się grzech zaniechania. Poprzedni Zarząd Województwa
    pozostawił obecnemu Zarządowi opracowaną koncepcję lotniska w Topolanach. Był to
    rok 2002. Były wówczas pieniądze z przeznaczeniem na opracowanie dokumentacji
    technicznej w Kontrakcie Wojewódzkim. Z przyczyn politycznych zaniechano
    jakichkolwiek dalszych prac nad tą koncepcją a pieniądze z Kontraktu przekazano
    na Domy Pomocy Społecznej w Bielsku Podlaskim i Hajnówce. Te dane można z
    łatwością potwierdzić w Urzędzie Marszałkowskim, bezpośrednio w dokumentach.
    Gdyby obecny Zarząd kontynuował działania poprzedniego Zarządu, dziś już
    inwestycja lotniska w Topolanach byłaby na ukończeniu. Równolegle przygotowany
    byłby cały obszar 280 ha na Krywlanach z przeznaczeniem pod Park Technologiczny,
    który mógłby skutkować utworzeniem w Białymstoku ponad 3 tys. miejsc pracy.
    Dziwię się tylko, że niektórzy przedsiębiorcy wolą ulokować lotnisko na
    Krywlanach (mając alternatywę w Topolanach) niż przeznaczyć te tereny do
    tworzenia nowych przedsiębiorstw w obszarze Parku Technologicznego lub
    Przemysłowego. Dziwne.



    Temat: Przesladowanie Romów w Polsce
    Przesladowanie Romów w Polsce
    Romowie tworzą własne organizacje i upominają się o swoje prawa.
    Artykuł w nowej Polityce w wersji on-line będzie dostępny w całosci
    29.11, więc tymczasem fragment do rozpoczęcia rozmowy n/t.

    "Rom w dom

    Polscy Romowie gromadzą właśnie dowody na prześladowania ich grupy
    etnicznej za czasów PRL. Ale i za III RP między Cyganami a Polakami wciąż
    wybuchają nowe konflikty, rośnie nieufność, czasami nienawiść. Skłóceni są
    też sami Romowie.
    MAREK HENZLER
    Liderzy Romów mówią, że jest ich w Polsce ponad 30 tys. Według szacunków
    wojewodów jest ich w sumie ok. 20,7 tys. Należą do czterech głównych grup
    etnicznych: Polska Roma, Kełderasze, Lowarzy i Bergitka Roma. Ale dzieli ich
    też przynależność rodowa oraz poziom biedy i bogactwa. Jedni dalej pozostają
    wierni tradycji, inni poszukują nowej tożsamości.
    Po wojnie państwo starało się Romów objąć przymusową „produktywizacją”. W
    1964 r. zakazano wędrówek cygańskim taborom i Romów (poza już wcześniej
    osiadłą grupą Bergitka Roma) przymusowo osiedlono, najczęściej w
    zdegradowanych społecznie dzielnicach lub socjalnych barakach na obrzeżach
    miast. Na progu III RP część Romów uświadomiła sobie, że w przeszłość
    odchodzi nie tylko państwo totalitarne, ale i opiekuńcze. Także narastające
    poczucie dyskryminacji skłoniło do tworzenia romskich organizacji. Głos ich
    liderów znaczy już niekiedy więcej niż tradycyjnej rodowej starszyzny.
    Dwudziestu prezesów
    Związek Romów Polskich ze Szczecinka ma 1200 członków, 15 wolontariuszy, 8
    osób na etatach i siedzibę w dawnym Klubie Abstynenta. I tu też prezes Roman
    Chojnacki ma biuro poselskie. Przez ostatnie dwa lata był posłem do romskiego
    parlamentu, jakim według niego jest organizacja International Romani Union.
    Akurat wrócił z VI Kongresu, gdzie Stanisława Stankiewicza z Białegostoku,
    przewodniczącego Centralnej Rady Romów, wybrano na prezydenta IRU, a jego do
    12-osobowego gabinetu, gdzie został ministrem od spraw rasizmu i Holocaustu.
    – Chojnacki ministrem od Holocaustu? A wie on choćby, kiedy wybuchła wojna?
    Po co nam jakiś rząd Stankiewicza, skoro nie mamy własnego państwa? To
    uzurpatorzy! – Roman Kwiatkowski, prezes Stowarzyszenia Romów w Polsce, nie
    ukrywa irytacji.
    Jego stowarzyszenie istnieje od 1992 r., ma 16 oddziałów, 4 tys. członków i
    siedzibę w Oświęcimiu, stąd wielu Romów uważa Kwiatkowskiego za strażnika
    pamięci romskiego Holocaustu. Tu jest Romski Instytut Historyczny i wydawany
    jest romski kwartalnik „Dialog – Pheniben”.
    Wśród samych Romów dialog nie jest łatwy. Kwiatkowskiemu i ludziom z jego
    otoczenia zarzucono pobieranie haraczy za wydawanie zaświadczeń
    potwierdzających wojenne prześladowania i wypłatę 51 Romom (zazwyczaj
    niepiśmiennym i nie znającym swoich praw) po 1500 zł, zamiast 1500 franków
    szwajcarskich, z należnych im odszkodowań. W styczniu br., po trzyletnim
    procesie, sąd, z powodu braku przekonywających dowodów winy, uniewinnił ekipę
    Kwiatkowskiego i teraz prezes stara się odzyskać dawne wpływy."




    Temat: A moze "RACJA"
    Informacje z "Racji"
    PRZY KORYCIE

    WARSZAWA
    Prawo i Sprawiedliwość – partia braci Kaczyńskich, której liderzy należą do
    aktywistów Opus Dei, okazała się za ciasna dla Dzieła. Dowodzi tego przyjęcie
    do Platformy Obywatelskiej Joanny Fabisiak, stołecznej radnej związanej
    z „katolicką mafiją”. Paweł Piskorski, były prezydent stolicy i lider
    mazowieckiej PO, oświadczył, że jest to wyłącznie decyzja warszawskich
    działaczy Platformy.
    I znowu wyszło na nasze. Mówiliśmy przecież, że Platforma to żadna cywilizowana
    laicka prawica, lecz kościelne wydanie liberałów (vide Płażyński).
    ¤ ¤ ¤
    Zarząd Ochoty zdecydował, że należy jak najszybciej sprzedać spółkę zajmującą
    się gospodarką komunalną. Niestety, radni Gminy Centrum nie wykazali się
    zrozumieniem intencji władz i podczas sesji zadawali panom dyrektorom wiele
    niegrzecznych pytań. Interesowało ich w szczególności, dlaczego spółeczkę,
    która co roku zarabia 2 mln zł, wyceniono na 400 tysięcy. Innych interesowało,
    czy przypadkiem uchwała rady nie jest sprzeczna ze statutem firmy. Zarząd ani
    prawnicy nie byli w stanie udzielić odpowiedzi na te i inne pytania.
    W normalnych miastach prowadzący obrady ogłasza w takim przypadku przerwę lub
    zamyka obrady. Tymczasem przewodniczący rady, pan Ryszard Syroka z SLD, uznał
    zadawane pytania za śmieszne i bezczelne, po czym rozkazał głosowanie.
    Ciechanów
    Powiat ciechanowski jest pierwszym powiatem, w którym premier wprowadził zarząd
    komisaryczny. Powodem były awantury i kłótnie radnych. Lewica wspierana przez
    PSL domagała się stołków, na co prawicowe władze święty szlag trafił. Politycy
    SLD i PSL wykorzystali do politycznej rozróby śmierć prawicowej radnej. Polskie
    prawo w takim przypadku przewiduje, że zwolniony mandat obejmuje następna osoba
    z listy. Przepisy nie zawierają jednak regulacji, co zrobić, jeżeli część
    radnych odmawia udziału w sesji, podczas której ślubowanie ma złożyć nowy
    radny. W Ciechanowie od lutego 2002 r. trwały negocjacje i rozmowy, które
    skończyły się fiaskiem. Premier zawiesił władze i wprowadził komisarza. Władze
    powiatu złożyły skargę do Naczelnego Sądu Administracyjnego i czekają na wyrok.
    Do czasu jasnego określenia, kiedy decyzje nadzorcze premiera wchodzą w życie,
    będziemy mieli do czynienia z urzędniczym kabaretem. Starosta ciechanowski i
    komisarz urzędują w tym samym budynku, na dodatek – na tym samym piętrze.
    Panowie komunikują się między sobą za pomocą faksów, zaś za gońców służą
    pracownicy urzędu wojewódzkiego w Warszawie. Tylko pogratulować.
    OPOLE
    Kolejny „prawy i sprawiedliwy”. Ryszard Zambaczyński – kandydat na prezydenta
    Opola popierany przez koalicję Prawa i Sprawiedliwości oraz Platformy
    Obywatelskiej – ma poważne problemy z wymiarem sprawiedliwości. Prokuratura
    Okręgowa w Bielsku-Białej zarzuca temu panu, że gdy kierował opolskim oddziałem
    Banku Ochrony Środowiska, wyraził zgodę na udzielenie firmie-krzak 1,5 mln zł
    kredytu. Pożyczka nigdy nie została spłacona, a jej zabezpieczenia okazały się
    nic niewarte.
    BIAŁYSTOK
    Wojewódzka Komisja Wyborcza odmówiła rejestracji komitetu „Razem Polsce” w
    wyborach do sejmiku podlaskiego. Okazało się, że formacja, której krajowym
    przywódcą jest radiomaryjny Antoni Macierewicz, sfałszowała w Białymstoku
    przynajmniej 30 podpisów. Na listach poparcia znaleziono m.in. „podpisy” osób
    zmarłych. Żywi najwyraźniej nie kwapią się do wspierania ultrakatolików.
    KRAKÓW
    Bracia Kaczyńscy wyznaczyli kandydata na prezydenta Krakowa. Będzie nim poseł
    Zbigniew Ziobro. Ma on – według sondaży – dość poważne szanse na fotel świętego
    miasta. Jednak jest coś, co przeszkadza temu mężowi prowadzić skuteczną
    kampanię reklamową. Jest nim jego klubowy kolega – także pochodzący z Krakowa –
    Zbigniew Wasserman. Pojawia się on na każdej konferencji Ziobry i nasz bohater
    zmuszony jest do pośpiesznych ucieczek. Powód owego zachowania jest prosty:
    panowie, jak na sztandarowych katolików przystało, darzą się szczerą niechęcią,
    a nawet chorobliwą nienawiścią. Ziobro tak w ogóle to jest mocarz. W
    katolickiej telewizji pochwalił się, że gdy Jerzy Buzek wywalił go z roboty w
    Ministerstwie Sprawiedliwości (a był tam zatrudniony na stołku podsekretarza
    stanu), to sobie pokserował, a następnie wziął do domu najprzeróżniejsze
    służbowe dokumenty.
    No, coś podobnego... w historii polskiej demokracji nie zdarzyło się jeszcze,
    aby osoby publiczne chwaliły się, że wynosiły z pracy służbowe papiery. Według
    Aleksandry Gramały (posłanki SLD), pan Ziobro złamał wszelkie reguły
    obowiązujące urzędnika państwowego. Senator Henryk Dzido z Samoobrony
    powiedział nam, że sprawą powinna się zająć prokuratura. Ministerstwo
    Sprawiedliwości obiecało wyjaśnić sprawę.

    Na podstawie doniesień prasy lokalnej i serwisów internetowych opracował M.P.




    Temat: Wołomin
    Wołomin
    WOŁOMIN. Zaskakująca propozycja z ostatniej chwili
    To też z Gazety Stołecznej
    Włodzimierz Pawłowski, Krzysztof Śmietana 18-11-2003, ostatnia aktualizacja
    18-11-2003 23:40

    Jeśli dyskusja będzie merytoryczna, a nie polityczna, to nie boimy się o
    wynik - mówi starosta wołomiński Konrad Rytel. Wcześniej musi jednak zastać
    przełamany opór mieszkańców gminy Poświętne, na której terenie lotnisko
    miałoby powstać.

    Pomysł lotniska pod Wołominem pojawił się niespodziewanie i w ostatniej
    chwili - pod koniec października. Zdaniem autorów tej lokalizacji miałaby ona
    wiele zalet: oddalona zaledwie 25 km od centrum stolicy, pośród trzech linii
    kolejowych (Warszawa-Terespol, Warszawa-Białystok, Mińsk Maz.-Tłuszcz) i dość
    rozbudowanej sieci dróg. Lotnisko pod Wołominem poparli posłowie Krzysztof
    Oksiuta (PO) i Artur Zawsza (PiS) oraz kosmonauta Mirosław Hermaszewski,
    radny SLD w sejmiku mazowieckim.

    - Wszyscy wietrzą w tym jakiś interes. Nasi posłowie są z nami, ale
    zapewniam, że za tym przedsięwzięciem nie stoi nikt z grubą kasą. Tylko my,
    bo widzimy w nim historyczną szansę dla naszego i przyszłych pokoleń -
    zarzeka się Konrad Rytel. Jest przekonany, że projekt wołomiński jest
    najlepiej przygotowany, a bliskość Warszawy to atut pozwalający pokonać
    rywali. - Nie wszystko musi znajdować się na zachód od Wisły. Powinno być coś
    i po stronie wschodniej - dodaje starosta.

    Lotnisko miałoby powstać 10 km od Wołomina, w samym centrum gminy Poświętne.
    Autorzy koncepcji wstępnie wskazali obszar (864 ha), który w razie potrzeby
    mógłby zostać powiększony nawet do 2 tys. ha. - Połowę gminy chcą mi zabrać! -
    oburza się na to Jan Cymerman, wójt Poświętnego. - Nikt nas nie pytał o
    zdanie, nie uzgadniali lokalizacji. Dostałem gotowy projekt. W dobrym tonie
    byłoby wcześniej przyjechać i porozmawiać. Jesteśmy oburzeni, że tak nas
    olali- denerwuje się.

    Wójt zapewnia, że nie jest przeciwnikiem lotniska, ale widziałby je w innym
    miejscu. Wskazany teren należy do ponad stu właścicieli. Ta lokalizacja
    oznaczałby likwidację co najmniej trzech wsi (Laskowizny, Nadbiela,
    Czubajowizny), a mieszkańcy kolejnych (Dąbrowic, Choin, Lipki, Józefina i
    Cygowa Nowego) byliby narażeni na lotniskowe uciążliwości. - Jeśli nas
    wybiorą, to skończy się na referendum. W końcu to moi mieszkańcy musieliby
    opuścić swoje domostwa - zaznacza Jan Cymerman.

    - Wójt nie wyczuwa skali ani wagi sprawy. Przestraszył się tego wyzwania -
    ripostuje wołomiński starosta. Zapewnia, że to specjaliści wskazali
    lokalizację. - Najpierw jest koncepcja, potem się dyskutuje. Wójta i
    mieszkańców gminy nikt nie oszukiwał ani nie omijał. Wszystko jest jeszcze do
    uzgodnienia - przekonuje Konrad Rytel. Zapewnia, że skazane na zagładę wsie
    to ledwie osady, co najmniej w połowie już opuszczone. - Tam są stodoły,
    które od lat nie widziały zboża. Gdyby ktoś chronił jakąś stodołę we wsi
    Mogiła, nie byłoby Nowej Huty. Kiedy trzeba było stworzyć Zalew Zegrzyński,
    też trzeba było coś zalać - przekonuje wołomiński starosta. Jest przekonany,
    że jeśli wybór padnie na jego powiat, będzie potrafił przekonać ludzi: -
    Rozmawiać się nie boimy. Tam już dziś więcej jest za lotniskiem niż przeciw.
    Bo większość rozumie, że nie można być wiecznie cnotliwą starą panną, która
    chciałaby, ale się boi. Takiej nikt nigdy nie weźmie. A bez inwestycji ten
    teren skazany jest na wegetację.

    Większość naszych rozmówców nie podziela jednak entuzjazmu starosty. - Z
    jednej strony byłoby blisko do takiego lotniska, ale z drugiej strony ten
    ogromny hałas... Musieliby dać spore odszkodowania - mówi Katarzyna Kurek,
    mieszkanka wsi Lipka. Jej dom znajdowałyby się zaledwie kilkaset metrów od
    pasa startowego. Córka pani Katarzyny jest bardziej stanowcza. - Za żadne
    skarby nie zgodzę się na lotnisko! Będzie tylko hałas i smród - twierdzi.

    - A po co tu lotnisko? Trzeba by kilka wsi wysiedlać. Nas może też. Nie
    zgadzamy się na to. Przecież jest taki dobry teren w Modlinie. Tam chyba
    nikomu to nie przeszkadza - mówi pani Marzena. - Tuż obok, w Ostrówku, kupują
    ziemię ludzie z Warszawy. Jak się dowiedzieli o lotnisku, wpadli w popłoch.

    Sporadycznie można spotkać i zwolenników lotniska pod Wołominem. - Jestem za.
    To przecież byłaby ogromna szansa na zmniejszenie bezrobocia. Ludzie starsi,
    przyzwyczajeni do pracy na polu, są przeciw lotnisku, ale młodzi widzą w tym
    spore perspektywy - uważa jedna z mieszkanek Lipki, która pragnie jednak
    pozostać anonimowa.





    Strona 2 z 3 • Zostało znalezionych 116 rezultatów • 1, 2, 3 
    Wszelkie Prawa Zastrzeżone! Design by SZABLONY.maniak.pl.